Dekontaminacja? Czym jest i jakie ma znaczenie przy zapobieganiu zakażeniom szpitalnym?

Zakażenia były, są i będą. Nauka jest w zasadzie zgodna, że nie jest możliwe ich wyeliminowanie. Możliwa jest natomiast redukcja zakażeń szpitalnych, a służyć temu ma sprawny i przestrzegany przez personel medyczny system zapobiegania zakażeniom i szerzeniu się chorób zakaźnych.

Zakażenie a zakażenie szpitalne – przypomnienie

W jednym z pierwszych wpisów na moim blogu wyjaśniłem dwa podstawowe pojęcia w świecie zakażeń szpitalnych – „zakażenie” oraz „zakażenie szpitalne”. To pierwsze jest wniknięciem do Twojego organizmu „biologicznego czynnika chorobotwórczego”, czyli bakterii, wirusa itp., i rozwojem w nim tego czynnika (najczęściej prowadzącym do choroby). Drugie natomiast jest wniknięciem tego czynnika i jego rozwojem, występującym w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych (diagnostyką lub leczeniem), jeżeli choroba, którą to zakażenie wywołało można powiązać czasowo z faktem i dniemw którym (prawdopodobnie) doszło do zakażenia.

Dla uznania „zakażenia” za „zakażenie szpitalne” konieczne jest powiązanie go z działaniem placówki medycznej oraz wystąpienie związku czasowego.

Jako przykład zakażenia „zwykłego” mogę wskazać wniknięcie do Twojego organizmu bakterii w związku z rozcięciem skóry na skutek upadku na chodniku. Tutaj w grę wchodzi jedynie „zakażenie”. Nie ma ono związku z działaniem placówki medycznej. Nie oznacza to jednak, że za „zakażenie” i chorobę nią wywołaną ktoś nie będzie odpowiedzialny (np. podmiot zarządzający basenem, w którym jakość wody – delikatnie mówiąc – odbiegała od przyjętych norm, lub podmiot zarządzający budynkiem, w którym nieprawidłowo działała klimatyzacja lub podmiot ten niedopełnił innych spoczywających na nim obowiązków).

Przykładem zakażenia szpitalnego będzie natomiast wniknięcie do Twojego organizmu bakterii w związku z zabiegiem chirurgicznym repozycji złamania kości przedramienia. Ma ono w tych okolicznościach związek z leczeniem złamania kości i o ile pojawiło się w określonym czasie po zabiegu – będzie miało charakter zakażenia szpitalnego. W tych okolicznościach tak zidentyfikowane zakażenie szpitalne może być (zwykle jest) skutkiem wadliwego działania personelu placówki medycznej, lecz – co muszę podkreślić – nie jest tak w każdych okolicznościach. Każdy zabieg połączony z naruszeniem integralności tkanek niesie za sobą ryzyko zakażenia szpitalnego. Obecnie medycyna nie jest w stanie zagwarantować pacjentowi 100% bezpieczeństwa od zakażeń bakteryjnych, wirusowych lub innych, nawet przy zachowaniu nadzwyczajnej staranności. Każda placówka medyczna ma jednak obowiązek przedsięwziąć takie działania, aby ryzyko zakażenia szpitalnego uczynić minimalnym, w danych okolicznościach. Placówka medyczna i jej personel nie mogą poprzez swoje działania lub zaniechania tego ryzyka zwiększać.

Jakie działania mają temu służyć, o tym napiszę dla Was w dalszej części niniejszego wpisu.

Nie każde „zakażenie szpitalne” rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą placówki medycznej.

Obowiązki kierowników placówek medycznych mające na celu zapobieganie zakażeniom

Placówka medyczna ma obowiązek zapewnić pacjentowi bezpieczeństwo pobytu. Służyć temu mają przede wszystkim wdrożone w danych placówkach procedury zapobiegające zakażeniom i chorobom zakaźnym związanym z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (diagnozą i leczeniem). Prawo nie wskazuje wprost, jakie mają to być procedury, niemniej podpowiada, że muszą one dotyczyć w szczególności „dekontaminacji” skóry i błon śluzowych lub innych tkanek i wyrobów medycznych oraz powierzchni pomieszczeń i urządzeń. Deko… Co? Wiem – trudne słowo. Procedury dekontaminacji są elementem obligatoryjnym systemu zapobiegania zakażeniom i szerzeniu się chorób zakaźnych. System ten stanowi podsatwowe narzędzie w rękach placówek medycznych ukierunkowane na zapewnienie pacjentowi bezpieczeństwa pobytu.

Czym jest dekontaminacja?

Dekontaminacja jest procesem niszczenia biologicznych czynników chorobotwórczych przez mycie, dezynfekcję i sterylizację. Czym jest mycie każdy z nas wie. Z dezynfekcją i sterylizacją nie jest już tak łatwo.

Dezynfekcja

Jest procesem redukcji ilości biologicznych czynników chorobotwórczych przez zastosowanie metod fizycznych i chemicznych.

Sterylizacja

Stanowi proces zniszczenia zdolnych do namnażania się form biologicznych czynników chorobotwórczych.

Obok procesów dekontaminacji w walce z zakażeniami szpitalnymi istotną rolę odgrywają postepowania nazywane „antyseptyką” oraz „aseptyką”. Pierwsze z nich jest postępowaniem odkażającym, mającym na celu zniszczenie drobnoustrojów m.in. na skórze, błonach śluzowych i ranach (ukierunkowane jest na człowieka). Drugie stanowi postępowanie mające na celu doprowadzenie do jałowości pomieszczeń, narzędzi, materiałów opatrunkowych, odzieży poprzez niedopuszczenie drobnoustrojów do określonego środowiska (ukierunkowane jest na pomieszczenia i sprzęt).

Placówka medyczna ma obowiązek minimalizować ryzyko zakażenia, w każdych okolicznościach.

Znasz już podstawowe pojęcia związane z zapobieganiem występowania zakażeń szpitalnych. Ich wdrożenie w placówce medycznej i właściwy nadzór nad ich przestrzeganiem minimalizuje ryzyko zakażenia. Gdy placówka medyczna nie ma odpowiednich procedur lub nie są one przestrzegane – ryzyko zakażenia diametralnie wzrasta.

Czy obowiązek wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami spoczywa tylko na placówkach medycznych?

Nie. Obowiązek ten dotyczy wszystkich miejsc, w których podejmuje się czynności połączone z naruszeniem ciągłości tkanek ludzkich. Obowiązek ten dotyczy zatem również salonów kosmetycznych i innych podobnych miejsc. Procedury powinny regulować sposób postępowania przy wykonywaniu czynności, w trakcie których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, zasady stosowania sprzętu poddawanego sterylizacji oraz sposoby przeprowadzania dezynfekcji skóry i błon śluzowych oraz dekontaminacji pomieszczeń i urządzeń.

Podsumowanie

medical-350935_1280Placówki medyczne i inne podmioty wykonujące czynności, w trakcie których wykonywania dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, są obowiązane do wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami. Niedopełnienie obowiązku grozi zastosowaniem sankcji. Brak procedur lub ich nieprawidłowe funkcjonowanie zwiększa ryzyko zakażenia pacjenta bakterią lub wirusem, a w ewentualnym procesie sądowym – sytuuje placówkę medyczną w bardzo niekorzystnym położeniu.

Opracowanie i wdrożenie właściwych procedur powinno być traktowane absolutnie priorytetowo przez każdą placówkę medyczną i niemedyczną, która ma za zadanie zapobiegać zakażeniom. Nie wystarczy jedynie wdrożenie właściwych procedur – nastepnie należy zapewnić ich stosowanie przez personel placówki.

Placówka medyczne ma obowiązek zapewnienia pacjentowi bezpieczeństwa pobytu. Alalogiczny obowiązek spoczywa na innych placówkach, w których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek (m.in. salony kosmetyczne, studia tatuażu).

Praktyczna strona dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone zakażeniem. Część II. – Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi

W poprzednim wpisie z cyklu „Praktyczna strona…” omówiłem dla Was wezwanie do zapłaty. Całkowicie nieformalne pismo, w którym należy wskazać żądanie zapłaty określonej kwoty z bliżej sprecyzowanego tytułu (np. „Wzywam do zapłaty kwoty 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną zapaleniem kości wskutek zakażenia mnie bakterią gronkowca złocistego”).

W tym wpisie omówię zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi.

Wezwałeś szpital do zapłaty i czekasz na odpowiedź. Co dalej? Kiedy zgłosić szkodę ubezpieczycielowi? Odpowiedź brzmi: „Od razu. Najlepiej równolegle z wezwaniem do zapłaty!”. Szpital będzie zajęty udzieleniem odpowiedzi na wezwanie do zapłaty a zakład ubezpieczeń postępowaniem mającym na celu jej likwidację.

Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi i jednoczesnie wezwij szpital do zapłaty. Zabezpieczy to po Twojej stronie odsetki za opóźnienie.

Jak się dowiedzieć, kto ubezpiecza szpital?

Jest na to prosty sposób. Zwróć się o udostępnienie polisy ubezpieczeniowej do placówki medycznej (np. korzystając z następującej formułki: „Proszę o udostępnienie skanu polisy odpowiedzialności cywilnej szpitala obowiązującej w okresie mojej hospitalizacji.”). Możesz to zrobić wysyłając maila. Adres e-mail placówki medycznej znajdziesz na jej stronie www. W ten sposób oszczędzisz czas i pieniądze. Sprawdzony sposób. Po otrzymaniu polisy, zgłoś szkodę.

Jak zgłosić szkodę?

Zgłoszenie szkody może przybrać postać klasycznego wezwania do zapłaty. Nie ma szczególnych wymagań stawianych zgłoszeniu szkody. Wskaż kwotę oraz tytuł. Jest to ważne, ponieważ w ten sposób skonkretyzujesz swoje roszczenie. Coraz częściej ubezpieczyciele na swoich stronach internetowych udostępniają formularze zgłoszenia szkody lub wskazują inne sposoby zawiadomienie o szkodzie. Nie trzeba z nich korzystać. Każdy sposób jest dobry. Wystarczy kartka papieru i długopis (np. „Zawiadamiam o szkodzie, którą szpital wyrządził mojej osobie doprowadzając do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA, w następstwie którego doszło u mnie do rozstroju zdrowia w postaci zapalenia kości. Wnoszę o wypłacenie kwoty 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę w ustawowo przewidzianym terminie.”).

Prawo nie stawia żadnych wymagań formalnych zgłoszeniu szkody ubezpieczycielowi. Wystarcza kartka papieru i długopis.

Zgłoszenie szkody wyślij na adres siedziby ubezpieczyciela. Adres siedziby wskazany jest w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (masz do niego dostęp na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości https://ekrs.ms.gov.pl/). Tak jest najbezpieczniej. Co dalej? Wysyłasz i czekasz? Wysyłasz – tak. Czekasz – nie. Z mojej praktyki wynika, że aktywny udział w postępowaniu likwidacyjnym znacznie (i to bardzo) zwiększa szanse na wypłatę odszkodowania. Nie bądźcie bierni – bądźcie aktywni!

Aby przyspieszyć likwidację szkody upoważnij w piśmie zakład ubezpieczeń do uzyskania od szpitala informacji o stanie Twojego zdrowia oraz otrzymania od szpitala dokumentacji medycznej z Twojego leczenia, dla celów rozpoznania zgłoszonych przez Ciebie roszczeń.

Dlaczego zgłoszenie szkody jest tak istotne?

Otrzymanie przez zakład ubezpieczeń zawiadomienia o szkodzie oraz okolicznościach, w których do niej doszło, wyznacza początek postępowania likwidacyjnego. Jest to ważna data dla ubezpieczyciela. Zakład ubezpieczeń ma od tego dnia, co do zasady, 30 dni na likwidację szkody (wypłacenie odszkodowania). Termin ten może być przedłużany jedynie w wyjątkowych okolicznościach, które podlegają kontroli sądowej. Ustawodawca ustanawiając krótki termin spełnienia świadczenia wskazał na konieczność szybkiej i efektywnej likwidacji szkody ubezpieczeniowej. Ubezpieczyciel nie może być opieszały.

Zakład ubezpieczeń ma 30 dni na likwidację szkody.

Na kim spoczywa obowiązek ustalenia okoliczności zakażenia i wysokości szkody?

Oczywiście obowiązek ten spoczywa na ubezpieczycielu szpitala. Po otrzymaniu zawiadomienia o szkodzie ubezpieczyciel – jako profesjonalista korzystający z wyspecjalizowanej kadry i w razie potrzeby z pomocy rzeczoznawców – obowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności, czyli samodzielnego i aktywnego wyjaśnienia okoliczności zakażenia, które wywołało rozstrój zdrowia, oraz wysokości powstałej szkody. Obowiązku tego nie może przerzucić na inne podmioty, w tym uprawnionego do odszkodowania. W praktyce bywa różnie. Znam przypadki, w których zakład ubezpieczeń, w odpowiedzi na zgłoszenie szkody, zasugerował, że to poszkodowany ma dostarczyć „dowody winy”. Jest to błędem. Uprawnienie zakładu ubezpieczeń do wstrzymania wypłaty odszkodowania ograniczone jest do sytuacji wyjątkowych, gdy istnieją obiektywne niejasności odnoszące się do samej odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości szkody. Nie zwalnia to w żaden sposób ubezpieczyciela od przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego w niezbędnym zakresie bez nieuzasadnionej zwłoki, starannie i profesjonalnie, wnikliwie i sprawnie.

Jakie są konsekwencje uchybienia przez ubezpieczyciela terminowi 30 dni do wypłaty odszkodowania?

Wypłata odszkodowania w terminie późniejszym może być usprawiedliwiona jedynie wówczas, gdy ubezpieczyciel powoła się na istnienie przeszkód w postaci niemożliwości wyjaśnienia okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności, albo wysokości świadczenia, mimo działań podejmowanych ze szczególną starannością. Okoliczności te podlegają indywidualnej ocenie w realiach konkretnej sprawy. Opóźnienie w wypłacie odszkodowania może być uznane przez sąd jako nieuzasadnione.

Gdy zakład ubezpieczeń uchybi terminowi 30 dni na likwidację szkody, popada w opóźnienie. W takich sytuacjach należą się Tobie odsetki za opóźnienie, za każdy dzień opóźnienia. Należą się one od pierwszego dnia następującego pod dniu, w którym upłynął termin 30 dni, w wysokości ustawowej. Aktualnie jest to 7% w skali roku. Prawda, że niezła lokata?

Opóźnienie w wypłacie odszkodowania daje Tobie prawo do odsetek za opóźnienie (aktualnie 7% w skali roku).

Ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania. Co dalej?

Ubezpieczyciel odmówił Tobie wypłaty odszkodowania. Złóż reklamację. Wcześniej jednak uprawnij się, że dysponujesz dokumentami, w oparciu o które zakład ubezpieczeń wydał decyzję odmowną. Przede wszystkim zwróć się do ubezpieczyciela o udostępnienie Tobie opinii lekarskiej, która wydana została w toku postępowania likwidacyjnego. Jest to podstawowy dokument, na podstawie którego ubezpieczyciel wydaje decyzje w sprawie. Przeczytaj ją uważnie wraz z decyzję odmowną i sporządź reklamację. Na co masz zwrócić uwagę? Przede wszystkim na to, czy w Twojej sprawie, która np. dotyczy leczenie ortopedycznego, nie wypowiedział się lekarz specjalista w zakresie pediatrii. Dalej, czy opinia „jest na temat”. Czytałem różne.

Gdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania – złóż reklamację!

Reklamacja to kolejny ważny moment. Solidnie sporządzona może doprowadzić do zmiany stanowiska przez zakład ubezpieczeń. Zmiana stanowiska to nie „Wielka Stopa”. Przypuszczamy, że istnieje, ale nikt jej nie widział. Ja widziałem. Dla jasności – nie Wielką Stopę, a zmianę stanowiska zakładu ubezpieczeń na skutek sporządzonej reklamacji.

Ubezpieczyciel nie uwzględnia reklamacji. Co następnie?

Jeżeli zakład ubezpieczeń przewiduje tryb odwoławczy – sporządź odwołanie, zgodnie z pouczenie zawartym w odmowie. Gdy nie przewiduje, pozostaje Tobie skorzystanie z mediacji lub sądu polubownego lub innej podobnej instytucji, gdy zakład ubezpieczeń je przewiduje, wystąpienie z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy do Rzecznika Finansowego (bardzo pomocny środek prawny – omówię go wkrótce) albo wystąpienia z powództwem do sądu powszechnego (ten środki prawny też omówię w przyszłości).

coins-948603_1280Podsumowanie

Gdy dysponujesz kompletną dokumentacją medyczną dotyczącą swojej osoby i wysłałeś szpitalowi wezwanie do zapłaty, kolejnym krokiem jest zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi. Szkodę możesz zgłosić równolegle z wezwaniem do zapłaty (co zalecam) lub tuż po. Potrzebujesz do tego nazwy ubezpieczyciela szpitala. Spytaj o to szpital. Poproś o skan polisy odpowiedzialności cywilnej. Placówka medyczna powinna odpowiedzieć szybko. Następnie zgłoś szkodę ubezpieczycielowi. Możesz skorzystać ze sposobów wskazanych przez ubezpieczyciela lub wysłać zgłoszenie na kartce papieru. Pamiętaj o precyzyjnym wskazaniu, czego się domagasz. W zgłoszeniu szkody wskaż kwotę, którą chcesz, aby ubezpieczyciel wypłacił Tobie jako rekompensatę za szkodę spowodowaną zakażeniem. Opisz również dokładnie za co ta kwota. Ubezpieczyciel ma na odpowiedź 30 dni. W tym terminie zakład ubezpieczeń powinien we własnym zakresie wyjaśnić, czy zgłoszone przez Ciebie roszczenie jest zasadne, i wypłacić odszkodowanie. Ubezpieczyciel może również odmówić jego wypłaty. Wtedy zgłoś reklamację. Gdy ta nie doprowadzi do zmiany stanowiska przez ubezpieczyciela, poczekaj na moje kolejne wpisy, w których opiszę co dalej.

Dziękuję za lekturę.

W następnym wpisie z cyklu „Tryby dochodzenia roszczeń…” omówię rodzaje postępowań przed Rzecznikiem Finansowym.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Marcelo Leal/Unsplash (zdjęcie pierwsze) oraz Steve Buissinne /Pixabay (zdjęcie drugie).

CASE STUDY 2: Ponad 280.000 zł za zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA (opornego na antybiotyki) i renta w kwocie 2.708,33 zł miesięcznie

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 09 lutego 2017 r. zasądził od szpitala na rzecz powódki kwotę 180.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 103.119,25 zł odszkodowania wraz z odsetkami, a nadto 2.800 zł tytułem skapitalizowanej renty oraz 2.708,33 zł renty miesięcznej.

Słowem – wygrana!

O co wniosła powódka?

Powódka wniosła o zasądzenie 223.880,71 zł wraz z odsetkami tytułem odszkodowania oraz 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, spowodowaną przewlekłym zapaleniem kości uda prawego i panewki stawu biodrowego wskutek zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA, rentę oraz ustalenie odpowiedzialności na przyszłość (rozstrój zdrowia wywołany zakażeniem bakterią).

Zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA prowadzi zwykle do zapalenia kości, kwalifikowanego jako rozstrój zdrowia. Zapalenie kości o etiologii MRSA jest bardzo trudne do wyleczenia.

Co powódka zarzuciła placówce medycznej?

Że szpital doprowadził do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA (metycylinooporny gronkowiec złocisty), tzw. szczep szpitalny, w związku z wykonaną powódce endoprotezoplastyką przynasadową stawu biodrowego w dniu 11 kwietnia 2011 r., względnie operacją z dnia 26 lipca 2011 r. (endoprotezoplastyka rewizyjna).

Kiedy pojawiły się objawy zakażenia?

W dniu 06 czerwca 2011 r. w okolicy blizny pojawiły się cechy zapalne (przerwano rehabilitację). Następnie w dniu 30 czerwca 2011 r. pojawił się wysięk z rany. Powódka otrzymała antybiotyk (Augmentin).

W dniu 21 lipca 2011 r. powódkę przyjęto do szpitala. Powodem przyjęcia było obluzowanie protezy po stronie prawej. Powódkę zakwalifikowano do kolejnej operacji. Endoprotezoplastykę rewizyjną wykonano w dniu 26 lipca 2011 r., podczas której usunięto obluzowaną protezę. Implantowano protezę rewizyjną. Podczas zabiegu doszło do złamania prawej kości udowej, którą zespolono. Pacjentka przeszła wstrząs krwotoczny. Po wyjściu ze szpitala utrzymywała się podwyższona temperatura ciała lub wzrastał wskaźnik CRP. Rana była bolesna, nie goiła się prawidłowo, w okolicy rany istniał stan zapalny.

Wykonane w dniu 08 sierpnia 2011 r. USG tkanek miękkich okolicy przedniej uda prawego uwidoczniło w rzucie starej blizny pooperacyjnej obszar, z podejrzeniem ropnia lub krwiaka. W pobranej z tego miejsca wydzielinie stwierdzono obecność bakterii gronkowca złocistego MRSA. Zastosowano antybiotykoterapię. Pacjentkę wypisano w dniu 02 września 2011 r.

Czy leczenie było skuteczne?

Początkowo nie było. Ostatecznie – tak. W dniu 11 lutego 2014 r. stwierdzono wyleczenie z zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA. U powódki zastosowano Fusydynę i Linezolid – Zyvoxid.

Co na to opinia biegłego?

Zdaniem biegłego (choroby zakaźne), bardziej prawdopodobnym jest, aby do zakażenia doszło podczas drugiego zabiegu wykonanego w dniu 26 lipca 2011 r. (endoprotezoplastyka rewizyjna). Obluzowanie protezy po zabiegu z dnia 12 kwietnia 2011 r. mogło być spowodowane innym drobnoustrojem.

Wyjaśniając mechanizm zakażenia, biegły wskazał, że na salę operacyjną w dniu 26 lipca 2011 r. powódka przybyła wolna do bakterii gronkowca złocistego MRSA, dlatego prawdopodobnym jest, że do zakażenia doszło podczas zabiegu endoprotezoplastyki rewizyjnej. Z protokołu operacyjnego nie wynika, aby w miejscu wszczepienia implantu stwierdzono cechy stanu zapalnego. Tego rodzaju bakteria nie powinna się znajdować na Sali operacyjnej (ani w powietrzu, ani na ludziach, ani na sprzęcie). Zakażenie miejsca operowanego biegły uznał za zakażenie szpitalne pozostające w czasowym i przyczynowym związku pomiędzy leczeniem powódki w pozwanym szpitalu, a wystąpieniem zakażenia. Świadczyła o tym m.in. okoliczność, że okres wylęgania bakterii gronkowca złocistego MRSA dla miejsca z wszczepieniem materiału operacyjnego (protezy) wynosi do 12 miesięcy.

Biegły stanowczo wykluczył zakażenie endogenne (własną florą bakteryjną). Zakażenie wystąpiło w głębokich tkankach, a nie penetrowało do skóry do wewnętrznych tkanek.

Zakażenie dzielą się na endogenne i egzogenne. Zakażenia endogenne spowodowane są przez własną, naturalną florę bakteryjną. Zakażenia egzogenne spowodowane są przez drobnoustroje dominujące ze środowisku szpitalnym. O kwalifikacji zakażenia decyduje m.in. mechanizm zakażenia.

Biegły uznał, że początkowa nieskuteczność leczenia zakażenia była rezultatem niewłaściwego doboru antybiotyków oraz obecnością biofilmu, jaki utworzył się tuż po zakażeniu miejsca operowanego (ZMO). Niepowodzenie leczenia było również spowodowane niedostatecznym oczyszczeniem jamy szpikowej kości udowej i kości biodrowej z zakażonych tkanek, co uniemożliwiło dostęp antybiotyków do biofilmu.

Gdyby pozytywny efekt zabieg z dnia 12 kwietnia 2011 r. nie został zniweczony zapaleniem kości, leczenie i rehabilitacja potrwałyby zdecydowanie krócej (do stycznia 2012 r., ewentualnie do czerwca 2012 r.). Zakażenie bakterią gronkowca MRSA wydłużyło leczenie o dwa lata (luty 2014 r.). W tym okresie powódka poddana została licznym zabiegom operacyjnym, których uniknęłoby się przy braku zakażenia. Obecnie konieczne jest rehabilitacja (biegły z zakresu neurologii i rehabilitacji).

Powódka bardzo przeżyła niepomyślne i wydłużające się leczenie (biegły z zakresu psychiatrii).

surgery-1662207_1920Co na to Sąd pierwszej instancji?

Sąd pierwszej instancji stwierdził spełnienie wszystkich przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej szpitala.

Zlekceważono po stronie powódki czynniki ryzyka zakażenia, przede wszystkim masę ciała oraz wiek, nie dostosowując czynności medycznych do tych okoliczności. Zaniedbano zachowania właściwych warunków septycznych. Zawiodła rutyna.

Zdaniem sądu, personel pozwanego szpitala dopuścił się niedbalstwa podczas hospitalizacji w okresie od 21 do 28 lipca 2011 r., w tym podczas zabiegu wykonanego w dniu 26 lipca 2011 r. Skutkiem tego było nie tylko zakażenie powódki bakterią gronkowca złocistego MRSA, ale również niewłaściwe leczenia, które skutkowało rozwojem zapalenia kości. Podejmując się leczenia bakteryjnego zapalenia kości, zastosowano antybiotykoterapię nieprawidłowo i niezgodnie z wiedzą lekarską.

Wskazane uchybienia, zdaniem sądu, stanowiły naruszenie ustawowych obowiązków działania zgodnego z wiedza medyczną i zasadami etyki zawodowej. Sąd uznał je za działania bezprawne i zawinione.

Sąd zasądził na rzecz powódki kwotę 180.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, jako odpowiednią do stopnia krzywdy, kwotę 103.119,25 zł tytułem odszkodowania, 2.800 zł tytułem skapitalizowanej renty oraz po 2.708,33 zł tytułem renty płatnej co miesiąc.

Powódka w znacznej mierz wygrała proces.

Sąd zasądził 180.000 zł zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia w postaci zapalenia kości spowodowanego zakażeniem pacjentki bakterią gronkowca złocistego MRSA.

Co na to Sąd odwoławczy?

Nie zdążył się jeszcze wypowiedzieć. Sprawa jest w toku. Wyrok zostanie omówiony niezwłocznie po jego publikacji.

Jaka istotna wiedza płynie z tej sprawy?

Szpital, przygotowując pacjenta do zabiegu operacyjnego, który niesie za sobą ryzyko zakażenia, powinien uwzględnić szczególne okoliczności występujące po jego stronie (tzw. czynniki ryzyka zakażenia). Prawidłowa identyfikacja czynników zakażenia pozwala dostosować optymalne postępowanie względem pacjenta, mające na celu zminimalizowanie ryzyka zakażenia go drobnoustrojami chorobotwórczymi (np. zwiększenie dawki antybiotyku w ramach okołooperacyjnej antybiotykoterapii, dodatkowe odkażenie miejsc operowanego). Rutyna jest zgubna. Każdy pacjent jest inny. Zaniechania w tym zakresie stanowią o bezprawności i winie personelu placówki medycznej.

Odpowiedzialność placówki medycznej może być wiązana nie tylko z samym faktem zakażenia, ale również z okolicznościami dotyczącymi diagnozy zakażenia oraz leczenia zakażenia. Na każdym etapie może dojść do błędu po stronie szpitala. Ostatecznie może się okazać, że szpital nie ponosi odpowiedzialności za zakażenie (albo nie uda się jej wykazać), ale nie dołożył należytej staranności przy jego diagnozowaniu czym opóźnił właściwe leczenie (albo zdiagnozował prawidłowo – a nie podjął właściwego leczenia).

Każdy ze wskazanych wyżej etapów powinien podlegać indywidualnej ocenie.

CASE STUDY 1: Zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA. Przegrana pacjenta

Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 15 października 2015 r. oddalił apelację powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie oddalającego powództwo w całości. Słowem – przegrana!

O co wniosła powódka?

Powódka wniosła o zasądzenie 100.000 zł wraz z odsetkami tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, spowodowaną gronkowcowym zapaleniem skóry pod postacią nawracających czyraków (rozstrój zdrowia wywołany zakażeniem bakterią).

Co powódka zarzuciła placówce medycznej?

Że szpital doprowadził do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA (metycylinooporny gronkowiec złocisty).

Co na to opinia biegłego?

Biegły uznał, że prawdopodobieństwo zakażenia powódki w szpitalu było niskie, a powódka mogła być nim skolonizowana. W opiniach stwierdzono brak podstaw do przyjęcia, że zakażenie miało związek z udzieleniem na rzecz powódki świadczenia zdrowotnego. Biegli wskazali, że w aktach sprawy brak było szczegółowych informacji dotyczących przebiegu domniemanego zakażenia po założeniu obwodowego dostępu naczyniowego w trakcie hospitalizacji powódki, jak również brak było obiektywnych informacji dotyczących objawów klinicznych ewentualnego zakażenia związanego z obwodowym dostępem naczyniowym.

Co na to Sąd pierwszej instancji?

Sąd pierwszej instancji stwierdził brak zawinionego działania szpitala oraz brak normalnego (adekwatnego) związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem personelu szpitala, a szkodą, jaka wystąpiła u powódki. Powództwo zostało oddalone.

Zakażenie gronkowcem złocistym typu „szpitalnego” (MRSA) nie gwarantuje wygranej w sprawie przeciwko placówce medycznej. Nadal konieczne jest wykazanie wszystkich przesłanek odpowiedzialności szpitala.

Co na to Sąd odwoławczy?

Sąd odwoławczy zgodził się z Sądem pierwszej instancji, że powódka nie wykazała przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego szpitala.

Twierdzenia powódki co do okoliczności ujawnienia się zakażenia nie były spójne. Sąd przyjął, że powódka dostosowywała swoje twierdzenia do zmieniających się okoliczności w procesie (np. po opinii biegłego „przypomniała” sobie dodatkowe okoliczności, wpisujące się w tezy podnoszone przez biegłego, takie jak pojawienie się objawów zakażenia wokół wkłucia wenflonu w okresie kilku dni po wyjściu ze szpitala). Dodatkowo twierdzenia powódki w procesie różniły się od tych podnoszonych przed procesem. Dało to podstawę dla Sądu pierwszej instancji do odmowy nadania zeznaniom  powódki waloru wiarygodności. Ocenę tą podtrzymał Sąd odwoławczy.

Sąd nadto uznał, że dla wykazania złego stanu sanitarno-epidemiologicznego szpitala nie są wystarczające informacje przekazywane przez powódkę. Za jej zeznaniami powinny iść dokumenty, potwierdzające okoliczności, które relacjonowała. W tej części Sąd pierwszej instancji prawidłowo odmówił jej zeznaniom wiarygodności.

Jaka istotna wiedza płynie dla nas z tej sprawy?

Zakażenie gronkowcem złocistym typu „szpitalnego” (MRSA) nie gwarantuje wygranej w sprawie przeciwko placówce medycznej. Nawet w sytuacji, gdy w tej placówce wykonano zabieg inwazyjny. W tego rodzaju sprawach bardzo ważnym czynnikiem jest czas pomiędzy wyjściem z placówki medycznej a ujawnieniem się objawów zakażenia (np. w postaci ropnia). Im dłuższy okres, tym szanse na wykazanie związku przyczynowego pomiędzy uchybieniami w szpitalu, a szkodą (chorobą wywołaną zakażeniem), istotnie maleją.

Sądu obu instancji nie obciążyły powódki kosztami przegranego procesu. Zastosowały art. 102 kodeksu postępowania cywilnego, o czym przesądziło subiektywne przekonanie o zasadności powództwa związanego z zakażeniem szczepem szpitalnym gronkowca złocistego (MRSA). Argumentem wspierającym była sytuacja materialna i życiowa powódki.

W ramach wpisów na blogu opatrzonych oznaczeniem „Case study” omawiać będę dla Was wyroki Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w sprawach zakażeniowych, w mojej ocenie godne Waszej uwagi.

%d blogerów lubi to: