Szczepienia ochronne a prawa pacjenta – czy szczepienia ochronne godzą w wolność i nietykalność osobistą?

Wstęp

Temat szczepień ochronnych jest niewątpliwie tematem trudnym. Przynajmniej dla mnie. Jestem prawnikiem. Interpretuję przepisy prawa. Mogę się z nimi nie zgadzać, mogę mieć do nich różny stosunek osobisty, niemniej prawo to prawo, a prawa trzeba przestrzegać. Istotę takiego podejścia doskonale ujmuje rzymska paremia „dura lex sed lex” („Twarde prawo, ale prawo”). Prawo jest zmienne. Jedne przepisy są wprowadzane, a inne uchylane. „Złe prawo” należy zmienić – każdy się z tym zgodzi. „Dobre prawo” powinno obowiązywać tak długo, jak długo realizuje cel przyświecający jego wprowadzeniu. Ale kto ocenia, które prawo jest „złe”, a które „dobre”? Społeczeństwo, państwo, racjonalny ustawodawca czy każdy z nas? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Bez względu jednak na nasz stosunek osobisty do prawa i jego ocenę – prawo należy respektować tak długo, jak obowiązuje. Nie przeszkadza to oczywiście w pdejmowaniu działań na rzecz jego zmiany lub uchylenia.

Poddanie się szczepieniom ochronnym jest prawnym obowiązkiem, wynikającym wprost z ustawy.

Procedowana zmiana prawa w zakresie obowiązkowych szczepień ochronnych

Procedurę zmiany prawa może zainicjować 100.000 obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. W odniesieniu do obowiązkowych szczepień ochronnych obywatele z tego prawa skorzystali. Postanowieniem z dnia 11 kwietnia 2018 r. Marszałek Sejmu RP przyjął zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” w sprawie zmiany ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Projekt zmiany ustawy w dniu 11 lipca 2018 r. wpłynął do Sejmu RP (DRUK nr 2796). W dniu 28 sierpnia 2018 r. projekt skierowano do pierwszego czytania.

W dniu 28 sierpnia 2018 r. do pierwszego czytania skierowano projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, zakładający rezygnację z obowiazkowych szczepień ochronnych.

Projekt ustawy zmieniającej zakłada rezygnację z „obowiązku” szczepień ochronnych na rzecz „uprawnienia” do szczepień ochronnych. Nie jest to jedyna postulowana zmiana. Kolejna dotyczy lekarskiego badania kwalifikacyjnego i zakłada „konsultację specjalistyczną” w razie potrzeby oraz „przeprowadzenie dokładnego wywiadu” z osobą, która „chce” zostać poddana szczepieniu lub z osobą sprawującą prawną pieczę na osobą małoletnią lub bezradną. Projektowana zmiana bardzo szczegółowo wskazuje, na czym wywiad ten miałby polegać. Dopracowano w niej również zakres obowiązku informacyjnego. Lekarz wykonujący badania kwalifikacyjne miałby informować pacjenta „na piśmie” o wszystkich możliwych niepożądanych odczynach poszczepiennych (NOP) i powikłaniach poszczepiennych, jak również o „wszystkich dopuszczonych do obrotu szczepionkach” oraz „które z nich zostały wyprodukowane z wykorzystaniem ludzkich linii komórkowych, celem umożliwienia wyboru właściwej szczepionki”. Ustalanie Programu Szczepień Ochronnych powierzono by Ministrowi Zdrowia, a nie jak dotychczas Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. Właściwym aktem byłoby rozporządzenie, a nie komunikat. Uprawnienie do zgłaszania niepożądanego odczynu poszczepiennego (NOP) miałby każdy zaszczepiony lub opiekun prawny takiej osoby. Obecnie prawo to przysługuje jedynie lekarzowi. Zmiana ma przełożyć się w ten sposób na większą wiarygodność rejestru NOP.

Nie są to wszystkie proponowane zmiany, niemniej w mojej ocenie najważniejsze. Całe uzasadnienie dostępne jest tutaj.

W uzasadnieniu projektu wprost wskazano, że ma on na celu „likwidację” obowiązku szczepień ochronnych, na rzecz ich „dobrowolności”. Oznacza to, że zdaniem autorów projektu obecny stan prawny zakłada „obowiązek”, który – ich zdaniem – należy przekształcić w „uprawnienie”.

Jakie argumenty zdaniem autorów projektu przemawiają za odejściem od szczepień obowiązkowych?

Jak podkreślają autorzy projektu zmiany ustawy są to przede wszystkim fakt występowania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), odchodzenie przez inne kraje od obowiązkowych szczepień ochronnych oraz brak w systemie prawnym rozwiązań, które umożliwiłyby otrzymanie odszkodowań w sytuacji wystąpienia NOP. Odejście od szczepień obowiązkowych ma, w założeniu projektodawcy, „znacznie ograniczyć występowanie NOP” oraz obniżyć koszty ich leczenia. Autorzy projektu powołują w nim szereg argumentów, które przemawiają za zniesieniem obowiązkowych szczepień ochronnych.

Jeżeli chcesz się zapoznać z nimi wszystkimi – uzasadnienie do ustawy znajdziesz tutaj.

Wolność osobista

Wolność osobistą charakteryzuje możliwość podejmowania przez jednostkę decyzji zgodnie z własną wolą, dokonywania swobodnego wyboru postępowania w życiu publicznym i prywatnym, nieograniczonego przez inne osoby („autonomia dokonywania wyborów”). Wolność osobista jest wartością przysługującą jednostce z natury, niepodważalną i niezbywalną.

Sprowadza się ona do prostego sformułowania: „Mam prawo decydować o sobie”.

System obowiązkowych szczepień ochronnych prawo to niewątpliwie ogranicza.

„Mam prawo decydować o sobie” oraz „Nikt nie ma prawa zmuszania mnie do czegokolwiek”. Wolność osobista jest jest wartością przysługującą jednostce z natury, niepodważalną i niezbywalną.

Nietykalność osobista

Nietykalność osobista to zagwarantowana możliwość utrzymywania przez jednostkę swej tożsamości i integralności, tak fizycznej, jak i psychicznej oraz zakaz jakiejkolwiek, bezpośredniej i pośredniej ingerencji z zewnątrz, naruszającej tę integralność. Nietykalność osobista ma charakter cielesny i duchowy, ponieważ tożsamość istoty ludzkiej definiują łącznie ciało i psychika.

Ponownie, sprowadza się ona do prostego stwierdzenia: „Nikt nie ma prawa zmuszania mnie do czegokolwiek”.

System obowiązkowych szczepień ochronnych również i to prawo bez wątpliwości ogranicza.

Prawo do decydowania o swoim życiu osobistym i ochrona prawna życia prywatnego

Prawo do decydowania o swoim życiu osobistym jest przejawem wolności osobistej. Prywatność jest prawem do życia własnym życiem, układanym według własnej woli z ograniczeniem do niezbędnego minimum wszelkiej ingerencji zewnętrznej. Prywatność odnosi się między innymi do życia osobistego, a więc także zdrowia jednostki, i bywa nazywana „prawem do pozostawienia w spokoju”.

Słowem – realizując uprawnienia wynikające z tego prawa każdy z nas ma prawo wykrzyczeć: „Zostaw mnie w spokoju!”. Adresat naszej wypowiedzi ma obowiązek to uszanować.

Dopuszczalność ograniczania praw jednostki – „zasada proporcjonalności”

Prawa i wolności jednostki, co do zasady, nie mają charakteru absolutnego. Oznacza to tyle, że w pewnych, ściśle określonych sytuacjach mogą one podlegać ograniczeniom. Ochrona prawa do prywatności i do decydowania o sobie samym jest właśnie takim prawem, a zatem może podlegać ograniczeniom, jeżeli przemawia za tym inna norma, zasada lub wartość, a stopień ograniczenia pozostaje w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenia ma służyć („zasada proporcjonalności”).

Prawa i wolności jednostki mogą podlegać ograniczeniom. 

„Zasada proporcjonalności” ma kluczowe znaczenie przy ograniczaniu praw jednostki. Każde ograniczenia tych praw wykraczające ponad to co niezbędne, narusza zasadę proporcjonalności.

Ograniczenie praw i wolności jest wobec powyższego prawnie dopuszczalne, o ile jest koniecznie i nie jest nadmierne („zasada proporcjonalności”). Jeżeli nie jest konieczne lub jest nadmierne stanowi „złe prawo” i powinno zostać wyeliminowane z porządku prawnego.

W przypadku obowiązkowych szczepień ochronnych prawodawca powołuje się na zdrowie publiczne (zdrowia powszechne), jak wartość nadrzędną, uznając, że poprzez system obowiązkowych szczepień ochronnych „chroni ogół społeczeństwa”. Aby z tej przyczyny uznać ograniczenie wolności i nietykalności osobistej za uzasadnione, konieczne jest wykazanie przez ustawodawcę, że korzyści wynikające w wprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych przewyższają znacznie ryzyko spoczywające na jednostce. Czy ustawodawca dokonał takich szacunków w oparciu o wiarygodne dane? Tego niestety nie wiem.

Prawny obowiązek szczepień ochronnych

Prawo ustanawia obowiązek poddania się szczepieniom ochronnym. Obowiązek ten wynika wprost z przepisów ustawy. W przypadku dziecka obowiązek ten spoczywa na rodzicach. Nie wymaga on konkretyzacji w drodze decyzji administracyjnej. Zaniechanie poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym skutkuje zastosowaniem środków egzekucji administracyjnej (grzywna w celu przymuszenia), a następnie odpowiedzialnością karnoadministracyjną za wykroczenie (kara grzywny lub nagany).

Taki pogląd funkcjonuje obecnie w orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Nie jest wykluczone nadto ograniczenie władzy rodzicielskiej.

Czy ustanowienie obowiązkowych szczepień ochronnych narusza zasadę proporcjonalności?

Tak, gdy – w świetle wiedzy medycznej – korzyści z wprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych, przede wszystkim tak często podkreślane korzyści „dla wszystkich”, są niższe aniżeli ryzyko spoczywające na osobie poddawanej takim szczepieniom [ryzyko „indywidualne” spoczywające na jednostce, w tym ryzyko wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego (NOP) lub powikłania].

Nie, gdy – w świetle wiedzy medycznej – korzyści z wprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych są wyższe aniżeli negatywne ich skutki dla jednostki. W tej sytuacji przepisy nakazujące poddawanie się obowiązkowym szczepieniom ochronnym najzwyczajniej się „wybronią”. Nie będzie to zadaniem łatwym, ponieważ zgodne z prawem ograniczenie praw i wolności człowieka wymaga spełnienia bardzo rygorystycznych standardów wynikających z art. 31 ust. 1 oraz art. 41 ust. 1 Konstytucji RP.

Nie mam wiedzy medycznej, aby rozstrzygnąć ten spór. Rzetelna debata w tym zakresie jest moim zdaniem niezbędna. Mam nadzieję, że okazją to takiej właśnie debaty będzie obecnie procedowany projekt zmiany ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Jednym z podstawowych praw pacjenta jest prawo do wyrażenia zgody lub odmowy wyrażenia zgody na czynność medyczną.

Prawo do wyrażenia zgody lub odmowy wyrażenia zgody na szczepienie ochronne

W orzecznictwie sądów administracyjnych funkcjonuje pogląd, że przepisy dotyczące obowiązkowych szczepień ochronnych są przepisami szczególnymi w stosunku do tych wszystkich przepisów, które udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej uzależniają od zgody pacjenta. Oznacza to, że przepisy te „wyłączają” prawo pacjenta do wyrażenia zgody.

Nie mogę się z tym zgodzić. Na pewno nie całkowicie.

W przypadku obowiązkowych szczepień ochronnych można mieć wrażenie, że zgoda taka nie jest wymagana, niemniej – w mojej opinii – tak nie jest. Uważam, że przed zaaplikowaniem szczepionki każdorazowo o zgodę pytać należy. Podanie szczepionki niczym nie różni się od tradycyjnego leczenia – zgoda jest niezbędna.

A jeżeli zgoda jest wymagana – to rolą lekarza jest, aby była to zgoda „świadoma”, „uświadomiona” lub „poinformowana”, to jest taka zgoda, którą pacjent udziela wiedząc na co się godzi. Ze zgodą „świadomą” związane jest nierozłącznie prawo pacjenta do informacji. O lekarskim obowiązku informacji napiszę poniżej, natomiast tutaj go sygnalizuję.

Mogę się zgodzić, że ograniczenia doznaje prawo do odmowy wyrażenia zgody na poddanie się obowiązkowym szczepieniom ochronnym. W przypadku odmowy wyrażenia zgody na szczepienie, lekarz nie ma prawa go wykonać w drodze przymusu bezpośredniego, dlatego od szczepienia powinien odstąpić. Pamiętać należy, że przymusem bezpośrednim jest zwykłe „przytrzymanie” lub „przymusowe podanie leków”. W braku zgody lekarz nie ma prawa ani „przytrzymać” pacjenta, ani „przymusowo” podać mu szczepionkę. Zgody legitymuje zatem działanie lekarza.

Odmowa wyrażenia zgody na szczepienie stanowi natomiast podstawę do wszczęcia postępowania egzekucyjnego w administracji i zastosowania instrumentów egzekucji obowiązków o charakterze niepieniężnym (grzywna w celu przymuszenia), ewentualnie również zastosowania innych jeszcze sankcji, nie wykluczając ograniczenia władzy rodzicielskiej.

Aby zgoda na udzielenie świadczenia medycznego była niewadliwa, musi być poprzedzona należytym wypełnieniem przez lekarza obowiązku informacyjnego. Tylko wtedy możliwe będzie uznanie, że pacjent miał pełną świadomość tego „na co się godzi”.

Prawo do informacji

Osoba szczepiona lub jej przedstawiciel ustawowy mają prawo do uzyskania informacji. Informacja warunkująca skuteczną zgodę na działanie medyczne, musi nie tylko spełniać określone wymagania co do treści, lecz również co do formy. Winna zostać przekazana w sposób przystępny i zrozumiały dla pacjenta, umożliwiając mu – po jej przeanalizowaniu – dokonanie świadomych wyborów dotyczących leczenia (pacjent lub jego przedstawiciel ma wiedzieć „na co się godzi”). W przypadku pacjenta małoletniego osobą, która powinna być w ten sposób poinformowana jest rodzic (przedstawiciel ustawowy).

Wyrażenie zgody na obowiązkowe szczepienie, bez uprzedniego przekazania informacji umożliwiającej świadome podjęcie decyzji o szczepieniu, w mojej opinii, może stanowić przesłankę odpowiedzialności cywilnej (odszkodowawczej), karnej lub zawodowej lekarza.

Lekarskie badanie kwalifikacyjne

Lekarskie badanie kwalifikacyjne poprzedza szczepienie. Niemniej jest integralnym elementem procedury przeprowadzania obowiązkowego szczepienia ochronnego. Ma ono na celu wykluczenie przeciwskazań do wykonania obowiązkowego szczepienia ochronnego, w tym ustalenie czy stan zdrowia osoby szczepionej pozwala na jej zaszczepienie, a w konsekwencji określenie jaką szczepionką, o jakiej nazwie i dawce, osoba może być zaszczepiona.

Stwierdzenie przeciwskazań zwalnia z obowiązku poddania się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu.

Lekarskie badanie kwalifikacyjne zakończone jest wydaniem zaświadczenia. W zaświadczeniu tym lekarz stwierdza brak przeciwskazań do przeprowadzenia obowiązkowego szczepienia ochronnego lub istnienie przeciwskazań i odracza wykonanie szczepienia do wskazanego dnia lub długotrwale (w tym drugim przypadku kieruje pacjenta na konsultację specjalistyczną).

Jak natomiast zachować się w sytuacji gdy mamy wątpliwości co do naszego stanu zdrowia lub stanu zdrowia dziecka, a lekarz stwierdza brak przeciwskazań? Czy można nie zgodzić się z orzeczeniem lekarza wydanym na koniec badania kwalifikacyjnego?  Uważam, że tak, można się  nim nie zgodzić. Orzeczenie lekarza może być skontrolowane, o czym niżej.

Pacjent ma prawo wnieść sprzeciw do komisji lekarskiej przy Rzeczniku Praw Pacjenta wobec orzeczenia lekarza o braku przeciwskazań do przeprowadzenia obowiazkowego szczepienia, jeżeli ma co do tego orzeczenia wątpliwości.

Sprzeciw odnośnie wydanej przez lekarza opinii co do braku przeciwskazań

Pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy (rodzic w przypadku pacjenta małoletniego) mają prawo zgłoszenia sprzeciwu wobec orzeczenia lekarza o braku przeciwskazań do przeprowadzenia obowiązkowego szczepienia lub istnieniu przeciwskazań do jego wykonania. Wydanie przez lekarza orzeczenia w powyższym zakresie podlega kontroli, która może być zainicjowana przez pacjenta lub przedstawiciela ustawowego pacjenta (rodzica). Lekarz w wyniku badania kwalifikacyjnego wydaje orzeczenia lekarskie, potwierdzone „zaświadczeniem”, które niewątpliwie ma wpływ na obowiązki pacjenta (obowiązek poddania się szczepieniu ochronnemu).

Sprzeciw co do orzeczenia wydanego wskutek przeprowadzonego badania kwalifikacyjnego wnosi się w terminie 30 dni od dnia wydania orzeczenia. W przypadku szczepień ochronnych będzie to dzień przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego. Sprzeciw wnosi się do komisji lekarskiej działającej przy Rzeczniku Praw Pacjenta. Komisja lekarska na podstawie dokumentacji medycznej oraz, w miarę potrzeby, po przeprowadzeniu badania pacjenta, wydaje orzeczenie niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od dnia wniesienia sprzeciwu.

Podsumowanie

Jestem bardzo zainteresowany losami obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Uważnie będę się przyglądał procedurze ustawodawczej i informował Was o postępach na bieżąco. Liczę na rzetelną i szeroką debatę, w którą zaangażowani zostaną specjaliści, powiadający wiedzę medyczną z zakresu zapobiegania oraz zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Społeczeństwo zasługuje na taką debatę.

Dziękuję za poświęcony czas i uwagę. Jestem w trakcie analizy orzecznictwa sądów polskich w sprawie NOP. Obiecuję, że wkrótce o tym będziecie mogli przeczytać.

Istotne źródła:

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2011 r., K 16/10; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 08 stycznia 2016 r., V KK 306/15; wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) z dnia 25 kwietnia 2018 r., II OSK 2434/17; wyrok NSA z dnia 26 kwietnia 2018 r., II OSK 1504/16; wyrok NSA z dnia 06 kwietnia 2011 r., II OSK 32/11.

 

 

CASE STUDY 3: Utrata nerki jako skutek zakażenia układu moczowego. 76.000 zł dla poszkodowanego pacjenta

Sąd Okręgowy w Łodzi wyrokiem z dnia 11 września 2015 r. zasądza od szpitala na rzecz pacjenta kwotę 76.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wraz z odsetkami ustawowymi. Dokładnie takiej kwoty domaga się poszkodowany pacjent.

Słowem – „stuprocentowa” wygrana!

Wyrok ten zainteresował mnie przede wszystkim z tego powodu, że sąd w sposób bardzo korzystny dla powoda stosuje tzw. domniemania faktyczne. Powód wygrywa pomimo nieudowodnienia uchybień po stronie personelu szpitala. Materiał dowodowy na tę okoliczność jest bardzo skąpy. W tej sprawie sąd idzie powodowi „na rękę”. Nie dzieje się tak zawsze, a nawet przeważnie jest odwrotnie – niewykazanie uchybień po stronie szpitala skutkuje oddaleniem powództwa w całości. Tutaj jest inaczej.

Zachęcam do lektury mojego wpisu, w którym komentuję wydane w sprawie orzeczenie.

W procesach dotyczących zakażeń szpitalnych sądy stosują tzw. domniemania faktyczne. Stanowią one ułatwienia w udowadnianiu faktów, których wykazanie „wprost” jest znacznie utrudnione. Sąd może taki „fakt domniemany” wyprowadzić z innego „faktu udowodnionego”, jeżeli pomiędzy tymi faktami istnieje związek logiczny.

O co wnosi powód?

Powód domaga się zasądzenia 76.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, spowodowaną przewlekłą chorobą nerek (w tym utratą jednej z nich), która jest skutkiem zakażenia go przez szpital bakteriami Klebsiella pneumoniae oraz Enterococcus faecalis.

Co powód zarzuca placówce medycznej?

Powód choruje na nowotwór pęcherza moczowego i poddaje się w związku z tym zabiegowi resekcji guza pęcherza moczowego (08 czerwca 2010 r.). Powodowi następnie usuwa się pęcherz moczowy wraz z okolicznymi węzłami chłonnymi i zakłada cewnik (13 sierpnia 2010 r.). Zdaniem powoda szpital doprowadza do zakażenia go bakteriami szpitalnymi, które prowadzą do przewlekłej niewydolności nerek, w tym utraty jednej z nich.

Kiedy pojawiają się objawy zakażenia?

14 sierpnia powód gorączkuje do 38,8 stopni. Ma to miejsce w trakcie hospitalizacji w związku z zabiegiem z 13 sierpnia 2010 r. (hospitalizacja w okresie od 8 sierpnia do 21 sierpnia 2010 r.). Powoda wypisuje się do domu. Stan jego się poprawia.

Z uwagi na utrzymujące się stany gorączkowe powód hospitalizowany jest ponownie w okresie od 21 września do 23 września 2010 r. W posiewie z moczu wykonanym 22 września 2010 r. wyhodowano bakterię Klebsiella pneumoniae oporną na większość antybiotyków.

16 października 2010 r. powód ponownie zostaje przyjęty do szpitala. Powodem przyjęcia jest stan ciężki, gorączka, niewydolność nerek oraz anemizacja. Wypisany z zaleceniem leczenia nefrologicznego.

W związku z nadal utrzymującą się gorączką powoda ponownie przyjmuje się do szpitala z rozpoznaniem urosepsy (posocznicy pochodzenia nerkowego), ropni obu nerek, przewlekłej niewydolności nerek oraz konieczności hemodializoterapii przewlekłej (od 21 października do 29 października 2010 r.).

W wykonanych badaniach moczu stwierdza się bakterie Klebsiella pneumoniae oraz Enterococcus faecalis.

W latach 2010 2013 r. powód jest wielokrotnie ponownie hospitalizowany w powodu zakażenia układu moczowego oraz niewydolności nerek.

27 czerwca 2013 r. powód przechodzi zabieg usunięcia nerki prawej.

Czy leczenie jest skuteczne?

Początkowo nie jest. Ostatecznie – udaje się ustabilizować stan powoda, niemniej stan ten jest poważny. Powód wymaga stałej kontroli wielospecjalistycznej i stałych dializ. Rokowania co do osoby powoda są niepomyślne.

Co na to biegły w wydanej w sprawie opinii?

W sprawie wypowiadają się biegli trzech specjalności.

Biegły z zakresu chorób zakaźnych uznaje zakażenia powoda bakteriami Klebsiella pneumoniae oraz Enterococcus faecalis za zakażenie szpitalne związane z zabiegiem urologicznym. Przed pierwszym zabiegiem nie było żadnych objawów wskazujących na zakażenia powoda. Biegły ten wskazuje, że w aktach sprawy nie ma dowodów na nieprawidłowe postępowania szpitala lub jego personelu. Zgromadzona w aktach sprawy dokumentacja jest niedostateczna.

Biegły z zakresu urologii wskazuje, że utrata nerki pozostaje w związku przyczynowym z zakażeniem układu moczowego po zabiegu z 13 sierpnia 2010 r. Świadczy o tym stopniowo nasilająca się niewydolność nerkowa, zmiany ropne w nerkach oraz pogarszająca się funkcja pozostałej nerki wymagająca dializowania. Uszczerbek na zdrowiu biegły ocenia na 75%.

Biegły z zakresu nefrologii przyjmuje, że stopień oporności wykrytych u powoda bakterii wskazuje na szpitalny charakter zakażenia. Wykrycie bakterii we wrześniu 2010 r. nie świadczy o tym, że bakterii nie było w organizmie powoda przed tą datą. Biegły ocenia, że do zakażenia powoda bakterią Klebsiella pneumoniae doszło przed przyjęciem powoda do szpitala. Na aktywne zakażenia wskazywała gorączka oraz leukocytoza.

Co na to sąd pierwszej instancji?

Sąd uznaje odpowiedzialność szpitala za zakażenie powoda stosując tzw. domniemania faktyczne (sąd uznaje pewne fakty za ustalone, pomimo ich nieudowodnienia „wprost”, ponieważ wynikają one „logicznie” z innych udowodnionych faktów).

Sąd podkreśla również, że w procesach medycznych nie jest konieczne wykazanie „pewności” wystąpienia określonych faktów, a wystarcza udowodnienie wysokiego stopnia prawdopodobieństwa ich wystąpienia.

Zdaniem sadu, z wysokim prawdopodobieństwem należy stwierdzić, że zakażenie powoda bakteriami Klebsiella pneumoniae oraz Enterococcus faecalis miało miejsce podczas pobytu w pozwanym szpitalu. Nie było innych możliwości. Biegli je wykluczyli. Zabieg z 13 sierpnia 2010 r. był bardzo rozległy i poważny. Przed nim nie występowały żadne objawy wskazujące na zakażenia powoda wskazanymi bakteriami.

Ze wskazanego wyżej faktu zakażenia powoda podczas zabiegu z 13 sierpnia 2010 r. (faktu ustalonego, wykazanego w stopniu „wysoce” prawdopodobnym) sąd pierwszej instancji wyprowadził inny fakt (fakt niewykazany „wprost” – fakt domniemany), mianowicie, że podczas tego zabiegu personel pozwanego szpitala dopuścił się zaniedbania, którego skutkiem było zakażenie powoda bakteriami Klebsiella pneumoniae oraz Enterococcus faecalis.

MÓJ KOMENTARZ

Dlaczego na początku niniejszego wpisu wskazałem, że sąd „poszedł powodowi na rękę”? W mojej opinii sąd dość swobodnie, żeby nie powiedzieć dowolnie, z faktu zakażenia powoda podczas zabiegu z 13 sierpnia 2010 r. wyprowadził fakt dopuszczenia się przez personel medyczny pozwanego szpitala zaniedbania. Żaden dowód w sprawie nie wskazywał, choćby w najmniejszym stopniu, że personel ten dopuścił się jakiegokolwiek uchybienia. Wskazał na to biegły z zakresu chorób zakaźnych podnosząc, że w aktach sprawy nie ma dowodów na nieprawidłowe postępowania szpitala lub jego personelu, a zgromadzona dokumentacja jest niedostateczna.

Każdy zabieg medyczny niesie za sobą ryzyko zakażenia, które pacjent, wyrażając świadomą zgodę na zabieg, przyjmuje na siebie. Warunkiem takiego „przyjęcia ryzyka” przez pacjenta jest prawidłowa zgoda na zabieg operacyjny.

Sąd w mojej ocenie pominął bardzo ważną okoliczność – każdy zabieg chirurgiczny niesie za sobą ryzyko zakażenia, nawet szczepami bakterii opornych na antybiotyki. Ryzyko to jest wkalkulowane w rodzaj zabiegu a pacjent przyjmuje je na siebie wyrażając świadomą zgodę na zabieg medyczny (o ile zgoda na zabieg medyczny zawiera prawidłową informację o ryzyku zakażenia).

Zakażenie pacjenta bakterią, przy dochowaniu przez personel medyczny należytej staranności i przygotowaniu pacjenta oraz przeprowadzeniu zabiegu zgodnie z zasadami wiedzy medycznej w zakresie zapobiegania zakażeniom nie powinno rodzić odpowiedzialności placówki medycznej za rozstrój zdrowia wywołany zakażeniem. W tego rodzaju sprawach nie ma automatyzmu.

Szpital ma za zadanie zapewnić pacjentowi bezpieczeństwo pobytu, niemniej nie jest w stanie zagwarantować, że podczas zabiegu nie dojdzie do zakażenia (obecna wiedza medyczna przewiduje „minimalizowanie” ryzyka zakażenia, a nie jego „wykluczenie”). Bakterie są dosłownie wzędzie. Żyją „obok nas” jak i „w nas”. Jego odpowiedzialność jest odpowiedzialnością na zasadzie winy, a nie ryzyka.

W procesach medycznych z zakażeniem w tle poprzestanie jedynie na wykazaniu faktu zakażenia w placówce medycznej, bez podjęcia próby udowodnienia winy personelu szpitala oraz bierne oczekiwanie na zastosowanie przez sąd domniemania faktycznego, uważam za bardzo ryzykowne. To właśnie na wykazaniu bezprawności i winy personelu szpitala powinno koncentrować się postępowanie dowodowe. To tutaj wnioski dowodowe pozwu powinny być przygotowane przez powoda ze szczególną, ponadprzeciętną starannością. Zastosowanie przez sąd domniemania faktycznego w odnośnie bezprawności i winy personelu medycznego szpitala lub szpitala powinno być wiązane z uchybieniami po stronie tego personelu lub szpitala, zwiększającymi ryzyko zakażenia ponad standardowe ryzyko przypisane do określonego rodzaju zabiegu.

Dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie mojego wpisu. Zachęcam do lajkowania oraz komentowania.

Zdjęcia dzięki uprzejmości skeeze / pixabay.com

Dekontaminacja? Czym jest i jakie ma znaczenie przy zapobieganiu zakażeniom szpitalnym?

Zakażenia były, są i będą. Nauka jest w zasadzie zgodna, że nie jest możliwe ich wyeliminowanie. Możliwa jest natomiast redukcja zakażeń szpitalnych, a służyć temu ma sprawny i przestrzegany przez personel medyczny system zapobiegania zakażeniom i szerzeniu się chorób zakaźnych.

Zakażenie a zakażenie szpitalne – przypomnienie

W jednym z pierwszych wpisów na moim blogu wyjaśniłem dwa podstawowe pojęcia w świecie zakażeń szpitalnych – „zakażenie” oraz „zakażenie szpitalne”. To pierwsze jest wniknięciem do Twojego organizmu „biologicznego czynnika chorobotwórczego”, czyli bakterii, wirusa itp., i rozwojem w nim tego czynnika (najczęściej prowadzącym do choroby). Drugie natomiast jest wniknięciem tego czynnika i jego rozwojem, występującym w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych (diagnostyką lub leczeniem), jeżeli choroba, którą to zakażenie wywołało można powiązać czasowo z faktem i dniemw którym (prawdopodobnie) doszło do zakażenia.

Dla uznania „zakażenia” za „zakażenie szpitalne” konieczne jest powiązanie go z działaniem placówki medycznej oraz wystąpienie związku czasowego.

Jako przykład zakażenia „zwykłego” mogę wskazać wniknięcie do Twojego organizmu bakterii w związku z rozcięciem skóry na skutek upadku na chodniku. Tutaj w grę wchodzi jedynie „zakażenie”. Nie ma ono związku z działaniem placówki medycznej. Nie oznacza to jednak, że za „zakażenie” i chorobę nią wywołaną ktoś nie będzie odpowiedzialny (np. podmiot zarządzający basenem, w którym jakość wody – delikatnie mówiąc – odbiegała od przyjętych norm, lub podmiot zarządzający budynkiem, w którym nieprawidłowo działała klimatyzacja lub podmiot ten niedopełnił innych spoczywających na nim obowiązków).

Przykładem zakażenia szpitalnego będzie natomiast wniknięcie do Twojego organizmu bakterii w związku z zabiegiem chirurgicznym repozycji złamania kości przedramienia. Ma ono w tych okolicznościach związek z leczeniem złamania kości i o ile pojawiło się w określonym czasie po zabiegu – będzie miało charakter zakażenia szpitalnego. W tych okolicznościach tak zidentyfikowane zakażenie szpitalne może być (zwykle jest) skutkiem wadliwego działania personelu placówki medycznej, lecz – co muszę podkreślić – nie jest tak w każdych okolicznościach. Każdy zabieg połączony z naruszeniem integralności tkanek niesie za sobą ryzyko zakażenia szpitalnego. Obecnie medycyna nie jest w stanie zagwarantować pacjentowi 100% bezpieczeństwa od zakażeń bakteryjnych, wirusowych lub innych, nawet przy zachowaniu nadzwyczajnej staranności. Każda placówka medyczna ma jednak obowiązek przedsięwziąć takie działania, aby ryzyko zakażenia szpitalnego uczynić minimalnym, w danych okolicznościach. Placówka medyczna i jej personel nie mogą poprzez swoje działania lub zaniechania tego ryzyka zwiększać.

Jakie działania mają temu służyć, o tym napiszę dla Was w dalszej części niniejszego wpisu.

Nie każde „zakażenie szpitalne” rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą placówki medycznej.

Obowiązki kierowników placówek medycznych mające na celu zapobieganie zakażeniom

Placówka medyczna ma obowiązek zapewnić pacjentowi bezpieczeństwo pobytu. Służyć temu mają przede wszystkim wdrożone w danych placówkach procedury zapobiegające zakażeniom i chorobom zakaźnym związanym z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (diagnozą i leczeniem). Prawo nie wskazuje wprost, jakie mają to być procedury, niemniej podpowiada, że muszą one dotyczyć w szczególności „dekontaminacji” skóry i błon śluzowych lub innych tkanek i wyrobów medycznych oraz powierzchni pomieszczeń i urządzeń. Deko… Co? Wiem – trudne słowo. Procedury dekontaminacji są elementem obligatoryjnym systemu zapobiegania zakażeniom i szerzeniu się chorób zakaźnych. System ten stanowi podsatwowe narzędzie w rękach placówek medycznych ukierunkowane na zapewnienie pacjentowi bezpieczeństwa pobytu.

Czym jest dekontaminacja?

Dekontaminacja jest procesem niszczenia biologicznych czynników chorobotwórczych przez mycie, dezynfekcję i sterylizację. Czym jest mycie każdy z nas wie. Z dezynfekcją i sterylizacją nie jest już tak łatwo.

Dezynfekcja

Jest procesem redukcji ilości biologicznych czynników chorobotwórczych przez zastosowanie metod fizycznych i chemicznych.

Sterylizacja

Stanowi proces zniszczenia zdolnych do namnażania się form biologicznych czynników chorobotwórczych.

Obok procesów dekontaminacji w walce z zakażeniami szpitalnymi istotną rolę odgrywają postepowania nazywane „antyseptyką” oraz „aseptyką”. Pierwsze z nich jest postępowaniem odkażającym, mającym na celu zniszczenie drobnoustrojów m.in. na skórze, błonach śluzowych i ranach (ukierunkowane jest na człowieka). Drugie stanowi postępowanie mające na celu doprowadzenie do jałowości pomieszczeń, narzędzi, materiałów opatrunkowych, odzieży poprzez niedopuszczenie drobnoustrojów do określonego środowiska (ukierunkowane jest na pomieszczenia i sprzęt).

Placówka medyczna ma obowiązek minimalizować ryzyko zakażenia, w każdych okolicznościach.

Znasz już podstawowe pojęcia związane z zapobieganiem występowania zakażeń szpitalnych. Ich wdrożenie w placówce medycznej i właściwy nadzór nad ich przestrzeganiem minimalizuje ryzyko zakażenia. Gdy placówka medyczna nie ma odpowiednich procedur lub nie są one przestrzegane – ryzyko zakażenia diametralnie wzrasta.

Czy obowiązek wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami spoczywa tylko na placówkach medycznych?

Nie. Obowiązek ten dotyczy wszystkich miejsc, w których podejmuje się czynności połączone z naruszeniem ciągłości tkanek ludzkich. Obowiązek ten dotyczy zatem również salonów kosmetycznych i innych podobnych miejsc. Procedury powinny regulować sposób postępowania przy wykonywaniu czynności, w trakcie których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, zasady stosowania sprzętu poddawanego sterylizacji oraz sposoby przeprowadzania dezynfekcji skóry i błon śluzowych oraz dekontaminacji pomieszczeń i urządzeń.

Podsumowanie

medical-350935_1280Placówki medyczne i inne podmioty wykonujące czynności, w trakcie których wykonywania dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek ludzkich, są obowiązane do wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami. Niedopełnienie obowiązku grozi zastosowaniem sankcji. Brak procedur lub ich nieprawidłowe funkcjonowanie zwiększa ryzyko zakażenia pacjenta bakterią lub wirusem, a w ewentualnym procesie sądowym – sytuuje placówkę medyczną w bardzo niekorzystnym położeniu.

Opracowanie i wdrożenie właściwych procedur powinno być traktowane absolutnie priorytetowo przez każdą placówkę medyczną i niemedyczną, która ma za zadanie zapobiegać zakażeniom. Nie wystarczy jedynie wdrożenie właściwych procedur – nastepnie należy zapewnić ich stosowanie przez personel placówki.

Placówka medyczne ma obowiązek zapewnienia pacjentowi bezpieczeństwa pobytu. Alalogiczny obowiązek spoczywa na innych placówkach, w których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek (m.in. salony kosmetyczne, studia tatuażu).

Praktyczna strona dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone zakażeniem. Część II. – Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi

W poprzednim wpisie z cyklu „Praktyczna strona…” omówiłem dla Was wezwanie do zapłaty. Całkowicie nieformalne pismo, w którym należy wskazać żądanie zapłaty określonej kwoty z bliżej sprecyzowanego tytułu (np. „Wzywam do zapłaty kwoty 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną zapaleniem kości wskutek zakażenia mnie bakterią gronkowca złocistego”).

W tym wpisie omówię zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi.

Wezwałeś szpital do zapłaty i czekasz na odpowiedź. Co dalej? Kiedy zgłosić szkodę ubezpieczycielowi? Odpowiedź brzmi: „Od razu. Najlepiej równolegle z wezwaniem do zapłaty!”. Szpital będzie zajęty udzieleniem odpowiedzi na wezwanie do zapłaty a zakład ubezpieczeń postępowaniem mającym na celu jej likwidację.

Zgłoś szkodę ubezpieczycielowi i jednoczesnie wezwij szpital do zapłaty. Zabezpieczy to po Twojej stronie odsetki za opóźnienie.

Jak się dowiedzieć, kto ubezpiecza szpital?

Jest na to prosty sposób. Zwróć się o udostępnienie polisy ubezpieczeniowej do placówki medycznej (np. korzystając z następującej formułki: „Proszę o udostępnienie skanu polisy odpowiedzialności cywilnej szpitala obowiązującej w okresie mojej hospitalizacji.”). Możesz to zrobić wysyłając maila. Adres e-mail placówki medycznej znajdziesz na jej stronie www. W ten sposób oszczędzisz czas i pieniądze. Sprawdzony sposób. Po otrzymaniu polisy, zgłoś szkodę.

Jak zgłosić szkodę?

Zgłoszenie szkody może przybrać postać klasycznego wezwania do zapłaty. Nie ma szczególnych wymagań stawianych zgłoszeniu szkody. Wskaż kwotę oraz tytuł. Jest to ważne, ponieważ w ten sposób skonkretyzujesz swoje roszczenie. Coraz częściej ubezpieczyciele na swoich stronach internetowych udostępniają formularze zgłoszenia szkody lub wskazują inne sposoby zawiadomienie o szkodzie. Nie trzeba z nich korzystać. Każdy sposób jest dobry. Wystarczy kartka papieru i długopis (np. „Zawiadamiam o szkodzie, którą szpital wyrządził mojej osobie doprowadzając do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA, w następstwie którego doszło u mnie do rozstroju zdrowia w postaci zapalenia kości. Wnoszę o wypłacenie kwoty 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę w ustawowo przewidzianym terminie.”).

Prawo nie stawia żadnych wymagań formalnych zgłoszeniu szkody ubezpieczycielowi. Wystarcza kartka papieru i długopis.

Zgłoszenie szkody wyślij na adres siedziby ubezpieczyciela. Adres siedziby wskazany jest w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (masz do niego dostęp na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości https://ekrs.ms.gov.pl/). Tak jest najbezpieczniej. Co dalej? Wysyłasz i czekasz? Wysyłasz – tak. Czekasz – nie. Z mojej praktyki wynika, że aktywny udział w postępowaniu likwidacyjnym znacznie (i to bardzo) zwiększa szanse na wypłatę odszkodowania. Nie bądźcie bierni – bądźcie aktywni!

Aby przyspieszyć likwidację szkody upoważnij w piśmie zakład ubezpieczeń do uzyskania od szpitala informacji o stanie Twojego zdrowia oraz otrzymania od szpitala dokumentacji medycznej z Twojego leczenia, dla celów rozpoznania zgłoszonych przez Ciebie roszczeń.

Dlaczego zgłoszenie szkody jest tak istotne?

Otrzymanie przez zakład ubezpieczeń zawiadomienia o szkodzie oraz okolicznościach, w których do niej doszło, wyznacza początek postępowania likwidacyjnego. Jest to ważna data dla ubezpieczyciela. Zakład ubezpieczeń ma od tego dnia, co do zasady, 30 dni na likwidację szkody (wypłacenie odszkodowania). Termin ten może być przedłużany jedynie w wyjątkowych okolicznościach, które podlegają kontroli sądowej. Ustawodawca ustanawiając krótki termin spełnienia świadczenia wskazał na konieczność szybkiej i efektywnej likwidacji szkody ubezpieczeniowej. Ubezpieczyciel nie może być opieszały.

Zakład ubezpieczeń ma 30 dni na likwidację szkody.

Na kim spoczywa obowiązek ustalenia okoliczności zakażenia i wysokości szkody?

Oczywiście obowiązek ten spoczywa na ubezpieczycielu szpitala. Po otrzymaniu zawiadomienia o szkodzie ubezpieczyciel – jako profesjonalista korzystający z wyspecjalizowanej kadry i w razie potrzeby z pomocy rzeczoznawców – obowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności, czyli samodzielnego i aktywnego wyjaśnienia okoliczności zakażenia, które wywołało rozstrój zdrowia, oraz wysokości powstałej szkody. Obowiązku tego nie może przerzucić na inne podmioty, w tym uprawnionego do odszkodowania. W praktyce bywa różnie. Znam przypadki, w których zakład ubezpieczeń, w odpowiedzi na zgłoszenie szkody, zasugerował, że to poszkodowany ma dostarczyć „dowody winy”. Jest to błędem. Uprawnienie zakładu ubezpieczeń do wstrzymania wypłaty odszkodowania ograniczone jest do sytuacji wyjątkowych, gdy istnieją obiektywne niejasności odnoszące się do samej odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości szkody. Nie zwalnia to w żaden sposób ubezpieczyciela od przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego w niezbędnym zakresie bez nieuzasadnionej zwłoki, starannie i profesjonalnie, wnikliwie i sprawnie.

Jakie są konsekwencje uchybienia przez ubezpieczyciela terminowi 30 dni do wypłaty odszkodowania?

Wypłata odszkodowania w terminie późniejszym może być usprawiedliwiona jedynie wówczas, gdy ubezpieczyciel powoła się na istnienie przeszkód w postaci niemożliwości wyjaśnienia okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności, albo wysokości świadczenia, mimo działań podejmowanych ze szczególną starannością. Okoliczności te podlegają indywidualnej ocenie w realiach konkretnej sprawy. Opóźnienie w wypłacie odszkodowania może być uznane przez sąd jako nieuzasadnione.

Gdy zakład ubezpieczeń uchybi terminowi 30 dni na likwidację szkody, popada w opóźnienie. W takich sytuacjach należą się Tobie odsetki za opóźnienie, za każdy dzień opóźnienia. Należą się one od pierwszego dnia następującego pod dniu, w którym upłynął termin 30 dni, w wysokości ustawowej. Aktualnie jest to 7% w skali roku. Prawda, że niezła lokata?

Opóźnienie w wypłacie odszkodowania daje Tobie prawo do odsetek za opóźnienie (aktualnie 7% w skali roku).

Ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania. Co dalej?

Ubezpieczyciel odmówił Tobie wypłaty odszkodowania. Złóż reklamację. Wcześniej jednak uprawnij się, że dysponujesz dokumentami, w oparciu o które zakład ubezpieczeń wydał decyzję odmowną. Przede wszystkim zwróć się do ubezpieczyciela o udostępnienie Tobie opinii lekarskiej, która wydana została w toku postępowania likwidacyjnego. Jest to podstawowy dokument, na podstawie którego ubezpieczyciel wydaje decyzje w sprawie. Przeczytaj ją uważnie wraz z decyzję odmowną i sporządź reklamację. Na co masz zwrócić uwagę? Przede wszystkim na to, czy w Twojej sprawie, która np. dotyczy leczenie ortopedycznego, nie wypowiedział się lekarz specjalista w zakresie pediatrii. Dalej, czy opinia „jest na temat”. Czytałem różne.

Gdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania – złóż reklamację!

Reklamacja to kolejny ważny moment. Solidnie sporządzona może doprowadzić do zmiany stanowiska przez zakład ubezpieczeń. Zmiana stanowiska to nie „Wielka Stopa”. Przypuszczamy, że istnieje, ale nikt jej nie widział. Ja widziałem. Dla jasności – nie Wielką Stopę, a zmianę stanowiska zakładu ubezpieczeń na skutek sporządzonej reklamacji.

Ubezpieczyciel nie uwzględnia reklamacji. Co następnie?

Jeżeli zakład ubezpieczeń przewiduje tryb odwoławczy – sporządź odwołanie, zgodnie z pouczenie zawartym w odmowie. Gdy nie przewiduje, pozostaje Tobie skorzystanie z mediacji lub sądu polubownego lub innej podobnej instytucji, gdy zakład ubezpieczeń je przewiduje, wystąpienie z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy do Rzecznika Finansowego (bardzo pomocny środek prawny – omówię go wkrótce) albo wystąpienia z powództwem do sądu powszechnego (ten środki prawny też omówię w przyszłości).

coins-948603_1280Podsumowanie

Gdy dysponujesz kompletną dokumentacją medyczną dotyczącą swojej osoby i wysłałeś szpitalowi wezwanie do zapłaty, kolejnym krokiem jest zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi. Szkodę możesz zgłosić równolegle z wezwaniem do zapłaty (co zalecam) lub tuż po. Potrzebujesz do tego nazwy ubezpieczyciela szpitala. Spytaj o to szpital. Poproś o skan polisy odpowiedzialności cywilnej. Placówka medyczna powinna odpowiedzieć szybko. Następnie zgłoś szkodę ubezpieczycielowi. Możesz skorzystać ze sposobów wskazanych przez ubezpieczyciela lub wysłać zgłoszenie na kartce papieru. Pamiętaj o precyzyjnym wskazaniu, czego się domagasz. W zgłoszeniu szkody wskaż kwotę, którą chcesz, aby ubezpieczyciel wypłacił Tobie jako rekompensatę za szkodę spowodowaną zakażeniem. Opisz również dokładnie za co ta kwota. Ubezpieczyciel ma na odpowiedź 30 dni. W tym terminie zakład ubezpieczeń powinien we własnym zakresie wyjaśnić, czy zgłoszone przez Ciebie roszczenie jest zasadne, i wypłacić odszkodowanie. Ubezpieczyciel może również odmówić jego wypłaty. Wtedy zgłoś reklamację. Gdy ta nie doprowadzi do zmiany stanowiska przez ubezpieczyciela, poczekaj na moje kolejne wpisy, w których opiszę co dalej.

Dziękuję za lekturę.

W następnym wpisie z cyklu „Tryby dochodzenia roszczeń…” omówię rodzaje postępowań przed Rzecznikiem Finansowym.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Marcelo Leal/Unsplash (zdjęcie pierwsze) oraz Steve Buissinne /Pixabay (zdjęcie drugie).

CASE STUDY 2: Ponad 280.000 zł za zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA (opornego na antybiotyki) i renta w kwocie 2.708,33 zł miesięcznie

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 09 lutego 2017 r. zasądził od szpitala na rzecz powódki kwotę 180.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 103.119,25 zł odszkodowania wraz z odsetkami, a nadto 2.800 zł tytułem skapitalizowanej renty oraz 2.708,33 zł renty miesięcznej.

Słowem – wygrana!

O co wniosła powódka?

Powódka wniosła o zasądzenie 223.880,71 zł wraz z odsetkami tytułem odszkodowania oraz 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, spowodowaną przewlekłym zapaleniem kości uda prawego i panewki stawu biodrowego wskutek zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA, rentę oraz ustalenie odpowiedzialności na przyszłość (rozstrój zdrowia wywołany zakażeniem bakterią).

Zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA prowadzi zwykle do zapalenia kości, kwalifikowanego jako rozstrój zdrowia. Zapalenie kości o etiologii MRSA jest bardzo trudne do wyleczenia.

Co powódka zarzuciła placówce medycznej?

Że szpital doprowadził do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA (metycylinooporny gronkowiec złocisty), tzw. szczep szpitalny, w związku z wykonaną powódce endoprotezoplastyką przynasadową stawu biodrowego w dniu 11 kwietnia 2011 r., względnie operacją z dnia 26 lipca 2011 r. (endoprotezoplastyka rewizyjna).

Kiedy pojawiły się objawy zakażenia?

W dniu 06 czerwca 2011 r. w okolicy blizny pojawiły się cechy zapalne (przerwano rehabilitację). Następnie w dniu 30 czerwca 2011 r. pojawił się wysięk z rany. Powódka otrzymała antybiotyk (Augmentin).

W dniu 21 lipca 2011 r. powódkę przyjęto do szpitala. Powodem przyjęcia było obluzowanie protezy po stronie prawej. Powódkę zakwalifikowano do kolejnej operacji. Endoprotezoplastykę rewizyjną wykonano w dniu 26 lipca 2011 r., podczas której usunięto obluzowaną protezę. Implantowano protezę rewizyjną. Podczas zabiegu doszło do złamania prawej kości udowej, którą zespolono. Pacjentka przeszła wstrząs krwotoczny. Po wyjściu ze szpitala utrzymywała się podwyższona temperatura ciała lub wzrastał wskaźnik CRP. Rana była bolesna, nie goiła się prawidłowo, w okolicy rany istniał stan zapalny.

Wykonane w dniu 08 sierpnia 2011 r. USG tkanek miękkich okolicy przedniej uda prawego uwidoczniło w rzucie starej blizny pooperacyjnej obszar, z podejrzeniem ropnia lub krwiaka. W pobranej z tego miejsca wydzielinie stwierdzono obecność bakterii gronkowca złocistego MRSA. Zastosowano antybiotykoterapię. Pacjentkę wypisano w dniu 02 września 2011 r.

Czy leczenie było skuteczne?

Początkowo nie było. Ostatecznie – tak. W dniu 11 lutego 2014 r. stwierdzono wyleczenie z zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA. U powódki zastosowano Fusydynę i Linezolid – Zyvoxid.

Co na to opinia biegłego?

Zdaniem biegłego (choroby zakaźne), bardziej prawdopodobnym jest, aby do zakażenia doszło podczas drugiego zabiegu wykonanego w dniu 26 lipca 2011 r. (endoprotezoplastyka rewizyjna). Obluzowanie protezy po zabiegu z dnia 12 kwietnia 2011 r. mogło być spowodowane innym drobnoustrojem.

Wyjaśniając mechanizm zakażenia, biegły wskazał, że na salę operacyjną w dniu 26 lipca 2011 r. powódka przybyła wolna do bakterii gronkowca złocistego MRSA, dlatego prawdopodobnym jest, że do zakażenia doszło podczas zabiegu endoprotezoplastyki rewizyjnej. Z protokołu operacyjnego nie wynika, aby w miejscu wszczepienia implantu stwierdzono cechy stanu zapalnego. Tego rodzaju bakteria nie powinna się znajdować na Sali operacyjnej (ani w powietrzu, ani na ludziach, ani na sprzęcie). Zakażenie miejsca operowanego biegły uznał za zakażenie szpitalne pozostające w czasowym i przyczynowym związku pomiędzy leczeniem powódki w pozwanym szpitalu, a wystąpieniem zakażenia. Świadczyła o tym m.in. okoliczność, że okres wylęgania bakterii gronkowca złocistego MRSA dla miejsca z wszczepieniem materiału operacyjnego (protezy) wynosi do 12 miesięcy.

Biegły stanowczo wykluczył zakażenie endogenne (własną florą bakteryjną). Zakażenie wystąpiło w głębokich tkankach, a nie penetrowało do skóry do wewnętrznych tkanek.

Zakażenie dzielą się na endogenne i egzogenne. Zakażenia endogenne spowodowane są przez własną, naturalną florę bakteryjną. Zakażenia egzogenne spowodowane są przez drobnoustroje dominujące ze środowisku szpitalnym. O kwalifikacji zakażenia decyduje m.in. mechanizm zakażenia.

Biegły uznał, że początkowa nieskuteczność leczenia zakażenia była rezultatem niewłaściwego doboru antybiotyków oraz obecnością biofilmu, jaki utworzył się tuż po zakażeniu miejsca operowanego (ZMO). Niepowodzenie leczenia było również spowodowane niedostatecznym oczyszczeniem jamy szpikowej kości udowej i kości biodrowej z zakażonych tkanek, co uniemożliwiło dostęp antybiotyków do biofilmu.

Gdyby pozytywny efekt zabieg z dnia 12 kwietnia 2011 r. nie został zniweczony zapaleniem kości, leczenie i rehabilitacja potrwałyby zdecydowanie krócej (do stycznia 2012 r., ewentualnie do czerwca 2012 r.). Zakażenie bakterią gronkowca MRSA wydłużyło leczenie o dwa lata (luty 2014 r.). W tym okresie powódka poddana została licznym zabiegom operacyjnym, których uniknęłoby się przy braku zakażenia. Obecnie konieczne jest rehabilitacja (biegły z zakresu neurologii i rehabilitacji).

Powódka bardzo przeżyła niepomyślne i wydłużające się leczenie (biegły z zakresu psychiatrii).

surgery-1662207_1920Co na to Sąd pierwszej instancji?

Sąd pierwszej instancji stwierdził spełnienie wszystkich przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej szpitala.

Zlekceważono po stronie powódki czynniki ryzyka zakażenia, przede wszystkim masę ciała oraz wiek, nie dostosowując czynności medycznych do tych okoliczności. Zaniedbano zachowania właściwych warunków septycznych. Zawiodła rutyna.

Zdaniem sądu, personel pozwanego szpitala dopuścił się niedbalstwa podczas hospitalizacji w okresie od 21 do 28 lipca 2011 r., w tym podczas zabiegu wykonanego w dniu 26 lipca 2011 r. Skutkiem tego było nie tylko zakażenie powódki bakterią gronkowca złocistego MRSA, ale również niewłaściwe leczenia, które skutkowało rozwojem zapalenia kości. Podejmując się leczenia bakteryjnego zapalenia kości, zastosowano antybiotykoterapię nieprawidłowo i niezgodnie z wiedzą lekarską.

Wskazane uchybienia, zdaniem sądu, stanowiły naruszenie ustawowych obowiązków działania zgodnego z wiedza medyczną i zasadami etyki zawodowej. Sąd uznał je za działania bezprawne i zawinione.

Sąd zasądził na rzecz powódki kwotę 180.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, jako odpowiednią do stopnia krzywdy, kwotę 103.119,25 zł tytułem odszkodowania, 2.800 zł tytułem skapitalizowanej renty oraz po 2.708,33 zł tytułem renty płatnej co miesiąc.

Powódka w znacznej mierz wygrała proces.

Sąd zasądził 180.000 zł zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia w postaci zapalenia kości spowodowanego zakażeniem pacjentki bakterią gronkowca złocistego MRSA.

Co na to Sąd odwoławczy?

Nie zdążył się jeszcze wypowiedzieć. Sprawa jest w toku. Wyrok zostanie omówiony niezwłocznie po jego publikacji.

Jaka istotna wiedza płynie z tej sprawy?

Szpital, przygotowując pacjenta do zabiegu operacyjnego, który niesie za sobą ryzyko zakażenia, powinien uwzględnić szczególne okoliczności występujące po jego stronie (tzw. czynniki ryzyka zakażenia). Prawidłowa identyfikacja czynników zakażenia pozwala dostosować optymalne postępowanie względem pacjenta, mające na celu zminimalizowanie ryzyka zakażenia go drobnoustrojami chorobotwórczymi (np. zwiększenie dawki antybiotyku w ramach okołooperacyjnej antybiotykoterapii, dodatkowe odkażenie miejsc operowanego). Rutyna jest zgubna. Każdy pacjent jest inny. Zaniechania w tym zakresie stanowią o bezprawności i winie personelu placówki medycznej.

Odpowiedzialność placówki medycznej może być wiązana nie tylko z samym faktem zakażenia, ale również z okolicznościami dotyczącymi diagnozy zakażenia oraz leczenia zakażenia. Na każdym etapie może dojść do błędu po stronie szpitala. Ostatecznie może się okazać, że szpital nie ponosi odpowiedzialności za zakażenie (albo nie uda się jej wykazać), ale nie dołożył należytej staranności przy jego diagnozowaniu czym opóźnił właściwe leczenie (albo zdiagnozował prawidłowo – a nie podjął właściwego leczenia).

Każdy ze wskazanych wyżej etapów powinien podlegać indywidualnej ocenie.

Praktyczna strona dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone zakażeniem. Część I. – Wezwanie szpitala do zapłaty

Niestety, stało się. Dostrzegłeś u siebie lub osoby Tobie najbliższej objawy zakażenia. Trudno gojąca się rana, sączący się z rany płyn. Czyżby gronkowiec? Koniecznie udaj się do lekarza. Takich sytuacji nie należy bagatelizować. Zakażenia uchwycone we wczesnym stadium rokują najlepiej.

Co dalej?

Zakażenie może być skutkiem czyjegoś zawinienia. Jeśli spowodowało u Ciebie krzywdę, powinna być ona zrekompensowana. Przede wszystkim pozyskaj dokumentację medyczną z placówki medycznej, która Ciebie leczyła. Masz do niej pełne prawo. Dokumentację medyczną zabezpiecz niezwłocznie. Następnie swoją uwagę skoncentruj na leczeniu zakażenia. Pamiętaj – Twoje zdrowie jest najważniejsze! Roszczenie poczeka. Nie ma się co spieszyć. Uważaj jednak na przedawnienie. Jeżeli Twoje leczenie jest kosztowne, nie zapomnij o gromadzeniu dowodów potwierdzających wydatki. Pozwoli to wykazać należne Tobie odszkodowanie i odzyskać poniesione koszty leczenia.

Gdy poczujesz się lepiej, a leczenie zacznie przynosić poprawę zdrowia, masz do wyboru kilka ścieżek. Dzisiaj omówię najprostszą, z której powinieneś skorzystać w pierwszej kolejności – wezwanie do zapłaty.

Jak zwrócić się do szpitala o udostępnienie dokumentacji medycznej?

Prawo nie wymaga, aby nastąpiło to w szczególny sposób. Zwyczajowo szpitale dysponują formularzami, z których możesz skorzystać. Gdy szpital nie ma takiego formularza, wystarczy zwykła kartka papieru i długopis. Napisz, że zwracasz się o wydanie kopii pełnej dokumentacji medycznej dotyczącej Twojego leczenia w placówce medycznej. Pamiętaj, że dokumentacja medyczna dzieli się na dokumentację medyczną indywidualną, czyli dotyczącą tylko Twojej osoby (m.in. historia choroby w szpitalu, historia zdrowia i choroby w poradni), oraz dokumentację medyczną zbiorczą, czyli taką, która dotyczy ogółu pacjentów lub grupy pacjentów (m.in. raporty lekarskie, raporty pielęgniarskie, księgi zabiegów i bloku operacyjnego albo sali operacyjnej, księgi pracowni diagnostycznej). Również w dokumentacji zbiorczej znajdują się wpisy dotyczące Twojej osoby, mające istotne znaczenie sporach ze szpitalami. Placówka medyczna ma obowiązek je udostępnić.

Dokumentacja medyczna dzieli się na indywidualną oraz zbiorczą. Masz pełne prawo do dokumentacji indywidualnej. Udostępnienia dokumentacji zbiorczej możesz domagać się jedynie w zakresie, w jakim dotyczy ona Twojej osoby. Zawsze domagaj się kompletnej dokumentacji medycznej, obejmującej zarówno dokumentację medyczną indywidualną jak i zbiorczą!

Po otrzymaniu kompletnej dokumentacji medycznej dotyczącej Twojego leczenia, możesz przystąpić do sporządzenia „wezwania do zapłaty”.

„Zwykłe” wezwanie szpitala do zapłaty

Prawo nie stawia szczególnych wymagań wezwaniom do zapłaty. Wystarczy, że będzie ono zawierało wskazanie kwoty, której się domagasz (żądasz), oraz za co się jej domagasz. Możesz posłużyć się prostą formułą: „Wzywam do zapłaty na moją rzecz kwoty 125.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę spowodowaną zakażeniem mnie bakterią gronkowca złocistego MRSA w czasie hospitalizacji w Państwa placówce medycznej”. I tyle. Szpital przecież wie, kto był jego pacjentem i będzie w stanie ocenić, czy w sprawie popełnił błąd. Ważne jest, aby z wezwania do zapłaty wynikała co najmniej kwota żądania oraz jakim tytułem się jej domagasz. Powinieneś wskazać, czy tym tytułem jest odszkodowanie, zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia, zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta, koszty leczenia, utracone wynagrodzenie, renta itd. Pamiętaj, zawsze możesz skorzystać z pomocy adwokata lub radcy prawnego. Wezwanie do zapłaty jest ważną czynnością. Warto już na tym etapie wskazać wszystkie roszczenia, które Tobie przysługuję, i jakie kwoty z nimi wiążesz.

Wezwanie do zapłaty nie wymaga szczególnej formy. Powinno być jednak przygotowane starannie i obejmować wszystkie roszczenia, które Tobie przysługują, ze wskazaniem żądanych kwot, oznaczeniem rodzaju roszczenia (odszkodowanie, zadośćuczynienie lub inne), terminu na zapłatę oraz podniesieniem zarzucanych szpitalowi uchybień w zakresie zapewnienia Tobie bezpieczeństwa pobytu w placówce medycznej.

W jakim terminie szpital ma obowiązek udzielić odpowiedzi?

Niestety, prawo nie reguluje tej kwestii. Szpital powinien odpowiedzieć niezwłocznie, co niekoniecznie oznacza, że natychmiast. Daj szpitalowi szansę na ustalenie okoliczności zdarzenia oraz poddanie ich ocenie – wezwanie do zapłaty z dużym prawdopodobieństwem trafi na biurko dyrektora do spraw medycznych i prawnika szpitala. Szczegółowych wyjaśnień może udzielić również zainteresowany sprawą lekarz – zwykle ten, który bezpośrednio uczestniczył w leczeniu, i któremu zarzuca się nieprawidłowe postępowanie. Swoje trzy grosze może dorzucić jeszcze ordynator oddziału.

Gdy szpital zwleka z odpowiedzią – zapytaj kiedy jej udzieli. Napisz, że się niecierpliwisz, sprawa jest dla Ciebie ważna i zwracasz się o wskazanie przewidywanego terminu, w którym szpital Tobie odpowie. Nie obawiaj się pytać. Szpital powinien udzielić odpowiedzi w terminie rozsądnym. Celem uniknięcia wątpliwości, w wezwaniu do zapłaty wskaż termin, w którym oczekujesz zapłaty oznaczonej przez siebie kwoty lub udzielenia wyjaśnień. Działaj rozsądnie – termin 3 dni nie daje szpitalowi żadnej szansy na jego dotrzymanie. Termin 14 dni wydaje się rozsądny. Stosuj terminy zdroworozsądkowe. Wszystko jednak zależy od stopnia skomplikowania sprawy. Gdy szpital potrzebuje więcej czasu, powinien Ciebie o tym poinformować oraz wskazać, kiedy udzieli odpowiedzi. Należy to do dobrych obyczajów. Nie powinno się ignorować prośby pacjenta.

Dlaczego wezwanie do zapłaty jest tak istotne?

 

rawpixel-558596-unsplash

Gdy szpital otrzyma wezwanie do zapłaty ma dwie opcje. Pierwsza opcja to zapłata. Druga – odmowa zapłaty. Otrzymanie przez szpital wezwania do zapłaty wyznacza początek terminu na jej dokonanie. Odmawiając zapłaty szpital ryzykuje popadnięciem w opóźnienie, co rodzi dla niego określone konsekwencje prawne. Gdy następnie sąd uzna, że szpital niezasadnie odmówił zapłaty, od terminu wskazanego w wezwaniu liczone będą odsetki za opóźnienie. Tak jest co do zasady, niemniej zawsze rozstrzygają okoliczności danego przypadku. Procesy medyczną trwają latami, więc kwestia odsetek za opóźnienie jest ważna, i dla szpitala, i dla Ciebie. Z własnego doświadczenia wiem, że są sprawy, w których odsetki za opóźnienie zrównują się ostatecznie z kwotą należności głównej. Podwójny sukces! 100.000 zł zadośćuczynienia oraz 100.000 zł odsetek za opóźnienie w jego zapłacie. To wydaje się być satysfakcjonujące rozstrzygnięcie. Oczywiście nie dla szpitala, a dla Ciebie.

Gdy szpital niezasadnie odmawia zapłaty odszkodowania, popada w opóźnienie. Za okres opóźnienia należą się Tobie od szpitala odsetki. Ostatecznie może się okazać, że będą to znaczne kwoty.

Obecnie wezwanie do zapłaty spełnia jeszcze inną funkcję. Prawo wymaga, aby przed zwróceniem się do sądu, podjąć próbę ugodowego załatwienia sprawy. Wezwanie do zapłaty może być przyczynkiem do prowadzenia rozmów ugodowych i zakończenia sporu polubownie.

Ważne! Wezwanie do zapłaty kierowane do szpitala nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia.

Szpital odmawia zapłaty odszkodowania. Co dalej?

Nie jesteś w stanie „zmusić” placówki medycznej do wypłaty odszkodowania, gdy tego nie chce. Tego dokonać może jedynie sąd cywilny, wydając wyrok. Gdy szpital odmawia wypłaty odszkodowania, skieruj sprawę do sądu. Chyba, że chcesz z tym poczekać i skorzystać z innych opcji. Opiszę je dla Ciebie w kolejnych wpisach.

Pozew w sprawie medycznej jest dużo bardziej skomplikowany, aniżeli wezwanie do zapłaty. Pamiętaj – zawsze możesz skorzystać z pomocy adwokata lub radcy prawnego. Zarówno radca prawny jak i adwokat mogą sporządzić dla Ciebie pozew oraz reprezentować w sprawie przed sądem cywilnym. Ich uprawnienia w procesie cywilnym są obecnie identyczne. Dobrze przygotowany pozew, zawierający wszystkie adekwatne do zgłaszanych roszczeń wnioski dowodowe, to połowa sukcesu. Zanim zdecydujesz się na konkretną Kancelarię, poczytaj o jej doświadczeniu w sprawach medycznych. Możesz wysłać do kilku z nich zapytanie o przedstawienie Tobie oferty reprezentacji w procesie. Pozwoli to wybrać ofertę najkorzystniejszą. Nie obawiaj się pytać!

Podsumowanie

Dochodzenie roszczeń za szkody wyrządzone zakażeniem rozpocznij od wezwania szpitala do zapłaty. W wezwaniu oznacz co najmniej kwotę, której się domagasz, za co jej żądasz (odszkodowanie za błędną diagnozę, zadośćuczynienie za błędne leczenie itp.) oraz co zarzucasz szpitalowi (zły stan sanitarny, niezachowanie zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego). W wezwaniu wskaż termin na zapłatę lub udzielenie wyjaśnień. Stosuj terminy „zdroworozsądkowe”. Zgłaszając żądanie zapłaty 1.000.000 zł nie wskazuj terminu 7 dni, ponieważ jest on mało realny. 30 dni na zgromadzenie tej kwoty jest bardziej prawdopodobne. Gdy szpital ostatecznie odmówi zapłaty, rozważ skierowanie sprawy do sądu. Nie jest to jedyna ścieżka, którą możesz podążyć. Inne rozwiązania opiszę wkrótce.

W następnym wpisie wyjaśnię od strony praktycznej, jak zgłosić szkodę ubezpieczycielowi szpitala i jaki przebieg ma typowe postępowanie likwidacyjne przed zakładem ubezpieczeń.

Dziękuje bardzo za Waszą uwagę. Do usłyszenia wkrótce.

 

CASE STUDY 1: Zakażenie bakterią gronkowca złocistego MRSA. Przegrana pacjenta

Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 15 października 2015 r. oddalił apelację powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie oddalającego powództwo w całości. Słowem – przegrana!

O co wniosła powódka?

Powódka wniosła o zasądzenie 100.000 zł wraz z odsetkami tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, spowodowaną gronkowcowym zapaleniem skóry pod postacią nawracających czyraków (rozstrój zdrowia wywołany zakażeniem bakterią).

Co powódka zarzuciła placówce medycznej?

Że szpital doprowadził do zakażenia bakterią gronkowca złocistego MRSA (metycylinooporny gronkowiec złocisty).

Co na to opinia biegłego?

Biegły uznał, że prawdopodobieństwo zakażenia powódki w szpitalu było niskie, a powódka mogła być nim skolonizowana. W opiniach stwierdzono brak podstaw do przyjęcia, że zakażenie miało związek z udzieleniem na rzecz powódki świadczenia zdrowotnego. Biegli wskazali, że w aktach sprawy brak było szczegółowych informacji dotyczących przebiegu domniemanego zakażenia po założeniu obwodowego dostępu naczyniowego w trakcie hospitalizacji powódki, jak również brak było obiektywnych informacji dotyczących objawów klinicznych ewentualnego zakażenia związanego z obwodowym dostępem naczyniowym.

Co na to Sąd pierwszej instancji?

Sąd pierwszej instancji stwierdził brak zawinionego działania szpitala oraz brak normalnego (adekwatnego) związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem personelu szpitala, a szkodą, jaka wystąpiła u powódki. Powództwo zostało oddalone.

Zakażenie gronkowcem złocistym typu „szpitalnego” (MRSA) nie gwarantuje wygranej w sprawie przeciwko placówce medycznej. Nadal konieczne jest wykazanie wszystkich przesłanek odpowiedzialności szpitala.

Co na to Sąd odwoławczy?

Sąd odwoławczy zgodził się z Sądem pierwszej instancji, że powódka nie wykazała przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego szpitala.

Twierdzenia powódki co do okoliczności ujawnienia się zakażenia nie były spójne. Sąd przyjął, że powódka dostosowywała swoje twierdzenia do zmieniających się okoliczności w procesie (np. po opinii biegłego „przypomniała” sobie dodatkowe okoliczności, wpisujące się w tezy podnoszone przez biegłego, takie jak pojawienie się objawów zakażenia wokół wkłucia wenflonu w okresie kilku dni po wyjściu ze szpitala). Dodatkowo twierdzenia powódki w procesie różniły się od tych podnoszonych przed procesem. Dało to podstawę dla Sądu pierwszej instancji do odmowy nadania zeznaniom  powódki waloru wiarygodności. Ocenę tą podtrzymał Sąd odwoławczy.

Sąd nadto uznał, że dla wykazania złego stanu sanitarno-epidemiologicznego szpitala nie są wystarczające informacje przekazywane przez powódkę. Za jej zeznaniami powinny iść dokumenty, potwierdzające okoliczności, które relacjonowała. W tej części Sąd pierwszej instancji prawidłowo odmówił jej zeznaniom wiarygodności.

Jaka istotna wiedza płynie dla nas z tej sprawy?

Zakażenie gronkowcem złocistym typu „szpitalnego” (MRSA) nie gwarantuje wygranej w sprawie przeciwko placówce medycznej. Nawet w sytuacji, gdy w tej placówce wykonano zabieg inwazyjny. W tego rodzaju sprawach bardzo ważnym czynnikiem jest czas pomiędzy wyjściem z placówki medycznej a ujawnieniem się objawów zakażenia (np. w postaci ropnia). Im dłuższy okres, tym szanse na wykazanie związku przyczynowego pomiędzy uchybieniami w szpitalu, a szkodą (chorobą wywołaną zakażeniem), istotnie maleją.

Sądu obu instancji nie obciążyły powódki kosztami przegranego procesu. Zastosowały art. 102 kodeksu postępowania cywilnego, o czym przesądziło subiektywne przekonanie o zasadności powództwa związanego z zakażeniem szczepem szpitalnym gronkowca złocistego (MRSA). Argumentem wspierającym była sytuacja materialna i życiowa powódki.

W ramach wpisów na blogu opatrzonych oznaczeniem „Case study” omawiać będę dla Was wyroki Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w sprawach zakażeniowych, w mojej ocenie godne Waszej uwagi.